RSS
 

Notki z tagiem ‘wspólnota’

Modlić się za siebie nawzajem

10 wrz

Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich 
Mt 18, 19-20

Ludzie zwykle myślą tylko o sobie. Jesteśmy wielkimi egoistami. Chcielibyśmy wszystko najlepsze dla siebie.

Tak samo jest na modlitwie. Potrafimy godzinami modlić się do Boga o dobra dla nas: o zdrowie, o pracę, o cierpliwość.

Z każdą najmniejszą głupotą prosimy Go by nam pomógł. A w zasadzie mówimy: „pomóż mi Boże”.

Cały czas tylko „ja”, „ja” i „ja”. Rzadko kiedy znajdujemy czas na modlitwę za innych ludzi, bo nasze „problemy” tak nas pochłaniają.

I tak jeśli chodzi o winę – to u innych widzimy nawet drzazgę, najmniejsze potknięcie, a u siebie nie dostrzegamy ogromnej belki. A gdy chodzi o modlitwę, o potrzeby i troski, to umniejszamy je u innych, uważamy, że są niewielkie, niewarte troski Boga, za to nasze sprawy uważamy za najważniejsze.

Najwyższy czas zrobić porządek w naszym sercu i otworzyć się na innych, zobaczyć, że oni też mogą cierpieć i pragnąć.
Otwórzmy nasze serca na człowieka obok i módlmy się w jego intencji.

„Jeśli dwóch zgodnie będzie o coś prosić to wszystko otrzymają” (por. Mt 18, 19).

„Ja poproszę w twojej, a ty proś w mojej intencji”. To najprostszy przepis na to by Bóg wysłuchał prośby. Ale czy ktoś z niego korzysta?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Zachowanie wobec rzeczy niezwykłych

06 sie

Tam przemienił się wobec nich: Twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza».
Mt 17, 2-4

W obliczu rzeczy, których nigdy nie doświadczyliśmy nie wiemy jak się zachować. Czasem pleciemy rzeczy bezsensowne – tak jak Piotr, który chciał rozbijać namioty dla Jezusa, Mojżesza i Eliasza. Czasem dostajemy słowotoku i drżącym głosem opowiadamy innym o tym wydarzeniu, którego byliśmy świadkami.

Jakikolwiek by nie był sposób naszej reakcji, to ważne, że cokolwiek czujemy. Że nie przechodzimy obojętnie wobec wielkich rzeczy.

Starajmy się by nasz entuzjazm nie opadł, byśmy potrafili odgonić wątpliwości, jeśli takie nadejdą.

Sama doświadczyłam szczególnej bliskości z Bogiem, ze wspólnotą, gdy byłam pierwszy raz na tzw. Mszy o uzdrowienie. Czułam, że wszyscy ludzie wokół mnie, choć są różni to łączy ich Bóg. I czuć, że wszyscy są naprawdę skupieni na Bogu, na modlitwie. Jest to zupełnie inna atmosfera niż normalnie na Mszy świętej.

Gdy wróciłam do domu opowiadałam o tym, co się działo, mój głos był pełen emocji. Choć oczywiście widziałam to co się dzieje i nie do końca mogę to pojąć czy uwierzyć w to. Trudne dla mnie było „padnięcie w Duchu Świętym” – czemu ci wszyscy ludzie padają jak muchy.

Potem poszłam drugi raz i już nie czułam tej atmosfery. Widziałam ludzi, którzy zajmują miejsca, nie chcą się przesunąć w ławkach, już nie są tacy mili i przyjaźni jak wcześniej. Ta cała wspólnotowość zaczęła mnie „dusić”, gdy miałam obcej osobie powiedzieć intencję, z którą przychodzę. To była dla mnie katorga.

Pierwsza Msza zostanie zawsze w mojej pamięci, jako niedościgniony wzór. Pokazała, że można inaczej przeżywać wspólnotowość. Druga była zderzeniem z niemiłą rzeczywistością – że nie wszyscy ludzie są tacy mili, że wszyscy jesteśmy grzesznikami.

Ja straciłam entuzjazm dla tych Mszy „uzdrawiających”, czuję wątpliwości co do niektórych aspektów tego „spotkania”. Nie jestem fanką takiej formy duchowości. Ale chciałabym jeszcze kiedyś poczuć taką bliską relację z ludźmi zebranymi w kościele, jak wtedy czułam.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Wspólnota Wiary

29 cze

Wysławiajcie razem ze mną Pana, wspólnie wywyższajmy Jego imię. Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał i wyzwolił od wszelkiej trwogi. Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością, oblicza wasze nie zapłoną wstydem. Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał, i uwolnił ze wszystkich ucisków.
Ps 34, 4-7

Mamy tendencję do tego by wszystko robić sami. Każdy chce działać na swój sposób – indywidualnie.

Ale tworzymy Jeden Kościół, Jedną Wspólnotę Wiary. I wspólna modlitwa przynosi nam wiele dobra.

Czasem chcielibyśmy się zamknąć w swojej izdebce, modlić się do Boga i powierzyć Mu swoje troski, smutki i problemy (por. Mt 6, 6).

Tworzymy wspólnotę i  jesteśmy powołani do wspólnej modlitwy. Gromadzimy się na Eucharystii, która nie jest sprawą indywidualną, ale buduje Kościół.
Jezus powiedział: „Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 19-20).
Modlitwa wspólnotowa przynosi zatem więcej owoców niż modlitwa indywidualna.

Dlatego kiedy masz problem nie zamykaj się w sobie, nie oddalaj od innych, tylko powierz się Bogu w modlitwie wspólnotowej.
Bóg wysłucha Ciebie i Twojego brata, i razem rozpromienicie się radością.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Psalm