RSS
 

Notki z tagiem ‘wiara’

Ziarno wyda plon…

16 lip

Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na grunt skalisty oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia i jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane wreszcie na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny
Mt 13, 18-23

Kiedy słyszymy tą przypowieść wydaje się ona dla nas jasna i zrozumiała. W pierwszych słowach Jezus mówi o tych, którzy są poza Kościołem – że z jakieś powodu oddalili się od Boga i teraz żyją grzesznie. Siebie zaś postrzegamy w kategorii ziemi żyznej, która wydaje plon, większy lub mniejszy. Uważamy, że należymy do ostatniej kategorii, bo jesteśmy wierzący, chodzimy do Kościoła i modlimy się.

Ale bądźmy wobec siebie szczerzy, nie starajmy się wybielić we własnych oczach. Bo jeśli tak robimy to jak możemy stanąć w prawdzie przed Bogiem i zrobić prawdziwy rachunek sumienia?

To jest dobre rozumienie tej przypowieści, ale możemy też na nią spojrzeć z innej perspektywy.

Wtedy te „złe” rzeczy odnoszą się także do nas – wierzących. I każdy z nas się spotkał z taką sytuacją w swoim życiu lub się spotka w przyszłości.

Gdy słuchamy/ czytamy Pismo święte, nie rozumiemy go, boimy się spytać innych co oznacza dane wyrażenie szatan podpowiada nam błędne rozumienie, które sprawia, że oddalamy się od Boga. Bo nie chcemy być z Bogiem, który czyni to co my myślimy, że robi. Nasze błędne myślenie, lub złe podpowiedzi innych, podszepty szatana sprawiają, że źle rozumiemy słowa Pisma świętego, źle pojmujemy nauczanie Kościoła. I wszystko co związane z wiarą zaczynamy widzieć w czarnych barwach.

By temu zapobiec trzeba szukać odpowiedzi na nurtujące pytania. Ale szukać ich w Kościele – spytać znajomego księdza, kolegę/ koleżankę, która interesuje się tematyką wiary i jest w tym oczytany/a. Nie można za to pozostawać w stanie zawieszenia – nic nie robić. Trzeba swoje wątpliwości powierzyć Bogu i modlić się by wskazał nam rozwiązanie. Modlitwa to podstawa by braki wiedzy nie oddaliły nas od wiary.

„Kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia i jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje”. Taki człowiek jest pełen entuzjazmu, gdy tylko usłyszy słowo zachęty do działania zaraz się tego podejmuje. Chciałby zmienić świat, ale ma słomiany zapał. Nie potrafi nawet zmienić siebie, nie mówiąc o świecie. A jeśli to działanie miałoby sprawić, że ktoś się z niego będzie wyśmiewał lub będzie go prześladował to zaprzestaje działania. Nic mu się nie chce. Twierdzi, że nic się nie da zmienić.
Inny typ entuzjasty idzie bardziej w stronę niestałości. On jest gorliwy w wierze, ale na krótko. Katolicyzm mu nie pasuje, to zmienia na protestantyzm.  Tu mu czegoś brakuje – idzie w stronę baptyzmu. Tu mu coś nie odpowiada wstępuje do scjentologów. Wybiera to co mu odpowiada – najczęściej z „otoczki” zewnętrznej. Nigdy nie dochodzi do sedna wiary, bo ślizga się na jej powierzchni. Gdy chce poznać problem od zewnątrz zniechęca się i zaczyna szukać czegoś innego.

Może nie jesteśmy tak niestali jak powyższy przypadek, ale pewnie zdarzyło się nam, że rezygnowaliśmy z działania wiedząc, że będziemy osądzeni przez innych i będą na nas krzywo patrzeć. Wiara nie polega na tym, że jesteśmy sam na sam z Bogiem a wobec innych pokazujemy postawę areligijną. Wiara ma oddziaływać na całe nasze życie, swoim przykładem mamy innych zachęcać do wiary.
Nie możemy nigdy rezygnować z działania ze strachu przed opinią innych. Tym bardziej, że najczęściej ten strach jest irracjonalny, wypływa z naszych lęków, a nie faktycznych postaw innych ludzi.
Musimy przełamać strach, modlić się o odwagę świadczenia.

„Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne” – ziarno, które wpadło między ciernie oznacza tego, kto niby wierzy, ale bardziej przejmuje się tym co go spotka w tym życiu. Co chwilę martwi się o to czy będzie miał z czego żyć, czy coś mu się nie stanie. Albo gromadzi dobra, lubuje się w kupowaniu nowych rzeczy i z tego uczynił swój cel – zdobyć bogactwo, a nie osiągnąć niebo.

Niby nam to nie grozi, ale czy na pewno? Czy nigdy nie byliśmy ogarnięci żądzą posiadania jakiegoś przedmiotu? Robiliśmy wszystko, żeby go zdobyć. A potem co? Krótka chwila satysfakcji i szukanie kolejnego celu, upatrzenie kolejnej zdobyczy. To życie od pragnienia do pragnienia. A gdzie miejsce na prawdziwe życie? Gdzie nasza wiara. Tu także pomoże modlitwa.

Receptą na nasze bolączki jest gorliwa modlitwa i zawierzanie naszego życia Bogu.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Wychwalajcie Boga pełnym głosem!

12 lip

Sławcie Pana na cytrze, grajcie Mu na harfie o dziesięciu strunach. Śpiewajcie Mu pieśń nową, pełnym głosem śpiewajcie Mu wdzięcznie.
Ps 33, 2-3

Chrześcijanin nie może być smutny.

Wiadomo, że czasem pojawiają się w naszym życiu pojawiają się sytuacje trudne i wtedy trudno by na naszej twarzy gościł uśmiech.

Chodzi o ogólną postawę życiową, w której się nie dołujemy, ale staramy się widzieć pozytywy. Bo mamy w naszym życiu odniesienie do największego szczęścia jakim jest wiara w zmartwychwstałego Chrystusa.

A jak wygląda nasza codzienność, nasza modlitwa?

Raczej pełna jest lęków, próśb o siłę i odwagę.

Gdzie jest oddawanie czci Bogu, gdzie granie Mu na chwałę, gdzie śpiew pełnym głosem?

Teoretycznie to wszystko dzieje się na Mszy. Ale czy my to czujemy?
Choć raz skupmy się nie na naszych prośbach, intencjach, ale Mszę ofiarujmy Bogu za cały tydzień wsparcia, za łaski, których doświadczyliśmy. Po prostu Go wychwalajmy z całej siły.

 

loyola


https://www.facebook.com/portalDEON/photos/a.275565559151802.70506.100521419989551/1659303820777962/?type=3&theater

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Psalm

 

Wiara ludzi prostych i wykształconych

09 lip

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie
Mt 11, 25-26

Tak zwani „mądrzy” chcą być czasem za mądrzy.
Szukają prawdy gdzieś wysoko, gdzieś daleko, a nie dostrzegają jej przed własnym nosem. Bo uważają, że coś wyjątkowego nie zdarza się na co dzień, w ich zwykłym środowisku.

Dlatego faryzeusze i uczeni w Piśmie nie rozpoznali w Jezusie Mesjasza. Bo uważali, że Mesjasz przyjdzie jak król, ze swoim orszakiem, że wszyscy patrząc na niego, od razu odkryją w nim wybrańca Bożego. Że będzie on kimś wyjątkowym z pochodzenia i wyglądu.

Dlatego nie dostrzegli, że to na co czekali właśnie się dokonuje, że Mesjasz już przyszedł i jest nim Jezus.

A to wszystko zauważyli i uwierzyli prości ludzie

- pasterze, którzy byli przy Jego urodzeniu i słyszeli chóry anielskie

- rybacy, których powołał do grona apostołów

- rolnicy, do których mówił w przypowieściach

- oraz cały tłum ludzi, z różnych wiosek i miast, który szedł za Nim i Go słuchał

Dziś ludzie też nie wierzą w Jezusa, odchodzą od wiary. I najczęściej są to ludzie wykształceni.
Wiara ludzi prostych jakoś się nie załamuje, nie przechodzi kryzysów. Dla nich pewne rzeczy są oczywiste – że trzeba chodzić do kościoła i to nie tylko w niedzielę, ale trzeba też znaleźć czas w tygodniu. Oni powierzają swoje życie Bogu i Maryi, modlą się na różańcu i wierzą, że ich modlitwa zostanie wysłuchana.

Ludzie bardziej wykształceni niby myślą po swojemu, wiedzą, że trzeba sprawdzić, zanim się komuś uwierzy na słowo. Ale ślepo podążają za tymi, którzy mówią, że wiara to stary przesąd, albo „Jezus tak, Kościół nie”. Chętnie ich słuchają i coraz bardziej grzęzną w tym błocie niewiary, z którego trudno jest wyjść bez wsparcia innych.

Można zadawać pytania i szukać na nie odpowiedzi. Ale na miłość Boską szukajmy ich w odpowiednich miejscach! A nie prośmy o odpowiedzi tych, którzy już odeszli od Boga.
Jeśli mamy wątpliwości w wierze szukajmy odpowiedzi w Kościele, a nie poza nim.

„Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie” (Łk 12, 48).

Jeśli jesteś człowiekiem wykształconym, to nie możesz zatrzymać się na etapie wiary z podstawówki, szukaj odpowiedzi tam gdzie je znajdziesz. Pogłębiaj swoją wiarę, a nie odchodź od niej.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

W naszym życiu jest Bóg czy bożki?

08 lip

Wiem, że Pan jest wielki, że nasz Pan jest nad wszystkimi bogami. Cokolwiek spodoba się Panu,  uczyni na niebie i na ziemi,  na morzu i na wszystkich głębinach.
Ps 135, 5-6

Ten psalm to hymn pochwalny na cześć Boga.
To wezwanie do wychwalania Boga. Za to, że JEST. Za to co zdziałał. Za to, że jest Bogiem Żywym.

W powyższym wersecie Bóg zostaje odniesiony do innych bogów. Czy to znaczy, że jest On jednym z wielu? Nie!
W dalszym fragmencie psalmu autor natchniony opisuje kim są naprawdę bogowie.

Bożki pogańskie to srebro i złoto, 
dzieło rąk ludzkich. Mają usta, ale nie mówią,
mają oczy, ale nie widzą. Mają uszy, ale nie słyszą;
i nie ma oddechu w ich ustach. Podobni są do nich ci, którzy je robią,
i każdy, co w nich ufność pokłada„
(Ps 135, 15-18).

Bożki są więc wytworem ludzi, nie słyszą próśb ludzi, nie odpowiedzą na nie. Wszyscy, którzy pokładają w nich ufność sami stają się jak te bożki – niemi, ślepi, głusi – naprawdę i na Bożą obecność.

Czy my czasem nie tworzymy sobie takich bożków?
Czy bardziej niż Bogu nie oddajemy naszego życia pracy, pieniądzom? Może gonimy za czymś, sami nie wiemy za czym, a czujemy, że życie przepływa nam przez palce, że wymyka się nam to co istotne?
Bo cały sens naszego życia odnajdziemy w Bogu. Jeśli idziemy przez życie bez niego czegoś nam brak.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Psalm

 

Trudy życia

07 lip

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. 
Aklamacja Alleluja
Mt 11, 28

To nie jest tak, że Bóg nakłada na nas ciężary nie do udźwignięcia.

Jako wierzący musimy przestrzegać pewnych zasad.  Ale sam Jezus mówił: „jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11, 30).
Dla prawdziwie wierzącego ciężary związane z wiarą, rytuałem religijnym wcale nie są ciężkie.
Jeśli mamy trudności powierzmy je Bogu, a od nam doda sił na udźwignięcie ich.

W tym tekście przede wszystkim chodzi o ciężar codziennych problemów.

Sama też tego doświadczyłam. Po ciężkim dniu pracy, obciążona problemami zawodowymi, zmęczona, zestresowana poszłam do kościoła na Mszę Świętą. I wszystko zobaczyłam w innym świetle. Nadal byłam fizycznie zmęczona, psychicznie nadal odczuwałam lekkie zmęczenie, ale była mocno podniesiona na duchu i miałam energię na zmierzenie się z moimi problemami.

Ci, którzy idą po pomoc do Boga nie odejdą z niczym. Jeśli nie będzie to wysłuchanie próśb, to na pewno będą inne łaski, które nam pomogą w życiu.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Psalm

 

Wiara w Chrystusa

06 lip

A tłumy ogarnął lęk na ten widok, i wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom
Mt 9, 8

Tłumy będąc świadkiem uzdrowienia paralityka zareagowały w dwójnasób.

Najpierw ogarnął ich lęk.
My też pewnie byśmy się przerazili, gdyby na naszych oczach ktoś kto był niepełnosprawny od urodzenia nagle zaczął chodzić.
To była pierwsza reakcja – taki odruch – strachem odpowiedzieć na coś nieznanego.

Ale później przyszła druga reakcja – wielbienie Boga za to co uczynił.
Jednak ludzie wielbili Boga za moc udzieloną ludziom – czyli nie wierzyli, że Jezus jest Synem Bożym, ani Mesjaszem, ale przez to uzdrowienie może zaczęli w Nim widzieć proroka, albo człowieka, z którym jest łaska Pańska.

To pokazuje, że ludzie różnie reagowali na Jezusa. I tak samo jest zresztą teraz.

Wtedy uczniowie uwierzyli w Jezusa od razu, poszli za Nim jako za Nauczycielem i stopniowo odkrywali Prawdę o Nim, jako Synu Bożym.
Tłumy, które chodziły za Jezusem widziały w Nim cudotwórcę, proroka. Raz nazwali Go Mesjaszem, by tydzień później Go skazać na śmierć.

To jak patrzymy na Jezusa zależy od nas i tylko od nas zależy w jaką stronę pójdzie nasza wiara/ brak wiary. Czy stopniowo będziemy odkrywać prawdę o Nim, czy poznawszy ją odrzucimy Chrystusa.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Burze w naszym życiu

04 lip

A oto zerwała się wielka burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: «Panie, ratuj, giniemy!» A On im rzekł: «Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary?» Potem, powstawszy, zgromił wichry i jezioro, i nastała głęboka cisza.
Mt 8, 24-26

Gdy zdarzają się burze w naszym życiu, też wzywamy Boga, by nas ratował. Często oskarżamy Go, że nie ma Go z nami w tym trudnym czasie, że śpi, albo odszedł od nas.

A On ciągle jest przy nas.

I też pyta się każdego z nas: „Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary?”.
Bo w najgorszej burzy, przy największych problemach On jest z nami i nam pomaga, nie pozwoli by coś nam się stało. Musimy tylko Mu zaufać i wierzyć.

Bez naszych krzyków o pomoc dopomógłby nam i uciszył burzę.

Nie pozwólmy tylko, by po takich problemach i pomocy Boga pozostała w naszym życiu głęboka cisza.
Dziękujmy Bogu za pomoc, troszczmy się o rozwój naszej duchowości, by takie burze nie zachwiały naszej wiary.

rembrandt-top

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Wiara mimo wątpliwości

03 lip

Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę». A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». 
J 20, 25-29

To jeden z moich ulubionych fragmentów Ewangelii.

Pokazuje on, że w Kościele jest miejsce na wiarę i rozum, że są one nierozerwalne. A wiara nie może zwalniać z myślenia. Musi uzupełniać braki w wiedzy, a wiedza ma podawać argumenty do wierzenia.

Tomasz nie był z uczniami, gdy Jezus przyszedł do nich po zmartwychwstaniu. Nie było go, nie widział Jezusa na własne oczy i nie chciał wierzyć słowom uczniów. Chciał sam się przekonać czy to prawda, chciał empirycznie sprawdzić, dokonać doświadczeń – zobaczyć ślady gwoździ, włożyć palec w ich miejsce, włożyć rękę do boku.
Praktycznie podał takie wymagania, jakby uważał, że nie da się ich spełnić.

Gdy Jezus przychodzi daje mu możliwość sprawdzenia, zgodnie z tym co mówił Tomasz – zgadza się na obejrzenie śladów, włożenie palca i ręki do boku. Ale Tomasz już tego nie potrzebuje. Bo samo spotkanie z Mistrzem go przemieniło.
I to w takim stopniu, że podał najpiękniejsze wyznanie wiary w Jezusa: „Pan mój i Bóg mój”.

Jeśli ogarniają nas jakieś wątpliwości w wierze to pamiętajmy, że nie jesteśmy z nimi sami. Musimy tylko je powierzyć Bogu, a On je rozwieje.
Ale jeśli przez nie odwrócimy się od Boga to pozwolimy, żeby one narastały i odejdziemy od wiary.

Gdy człowiek nie podchodzi bezrozumnie do wiary, tylko myśli i rozważa prawdy wiary stanie w końcu przed kwestią, która jest dla niego problemem. Nie może wtedy sądzić, że doszedł do ściany i trzeba teraz się wycofać, albo odejść.
Trzeba wtedy szukać rozwiązań w Kościele – pójść do zaufanego spowiednika, znaleźć kierownika duchownego, który pomoże nam przejść przez trudności, a przede wszystkim trzeba trwać w modlitwie.

Caravaggio - Nevěřící Tomáš

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Ufaj Bogu!

01 lip

Rzekł mu jeden z nich: «O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona, Sara, będzie miała wtedy syna». Sara przysłuchiwała się u wejścia do namiotu, które było tuż za Abrahamem. Abraham i Sara byli w bardzo podeszłym wieku. (…). Uśmiechnęła się więc do siebie i pomyślała: «Teraz, gdy przekwitłam, mam doznawać rozkoszy, i mój stary mąż?». Pan rzekł do Abrahama: «Dlaczego to Sara śmieje się i myśli: Czy naprawdę będę mogła rodzić, gdy już się zestarzałam? Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? Za rok o tej porze wrócę do ciebie, a Sara będzie miała syna». Wtedy Sara zaparła się, mówiąc: «Wcale się nie śmiałam» – bo ogarnęło ją przerażenie. Ale Pan powiedział: «Nie. Śmiałaś się!»
Rdz 18, 10-15

Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Niby w to wierzymy. Ale co byśmy zrobili na miejscu Sary?
Pewnie też byśmy wyśmiali możliwość zajścia w ciążę w tak podeszłym wieku.

Więc jak to jest z naszą wiarą we wszechmoc Boga – wierzymy czy nie?

Tak samo musimy nauczyć się zaufania do Boga  przy naszych modlitwach.
Gdy usilnie prosimy o coś Boga i wierzmy, że naprawdę tego nam trzeba i chcemy by Bóg wysłuchał naszych próśb nie możemy się załamywać czekaniem.
Może by nasza modlitwa została wysłuchana musimy się zmienić, nauczyć czegoś – cierpliwości, pokory, albo zaakceptować siebie.
I dopiero gdy my będziemy gotowi Bóg przychyli się do naszej prośby.

Może i my usłyszeliśmy od Boga, że za rok o tej porze nasza modlitwa będzie wysłuchana. Nie możemy wtedy tracić cierpliwości, że czas tak wolno ucieka. Nie możemy upadać też na duchu, że może nam się to tylko zdawało, że Bóg do nas mówi.

Trzeba ufać Bogu i żyć.

019424060_1331497823630352_3392455240682328593_n


https://www.facebook.com/dayenudayenu/photos/a.312246532222158.74310.312150835565061/1331497823630352/?type=3&theater

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Czytanie

 

Gdy ciemność Cię ogarnia…

28 cze

A gdy słońce chyliło się ku zachodowi, Abram zapadł w głęboki sen i opanowało go uczucie lęku, jak gdyby ogarnęła go wielka ciemność 
Rdz 15, 12

Każdy przeżywa w swoim życiu tzw. „noc ciemną”, w czasie której ogarniają go lęk i wątpliwości, czuje się atakowany przez szatana, czuje się słaby, oddalony od Boga.

Jednym wyjściem jest wytrwała modlitwa, nawet jeśli czujemy jakby nie przynosiła owoców. Ona przyniesie owoce, ale w swoim czasie. Jeśli zrezygnujemy z modlitwy szatan odniesie nad nami zwycięstwo i przyjdzie mu to łatwo, bo sami pozbawimy się tarczy ochronnej.

Wielu świętych przechodziło przez taką noc. Św. Matka Teresa z Kalkuty przez wiele lat zmagała się z ciemnością duchową, a jest ogłoszona świętą Kościoła.
Nie jest więc to coś co oddala od Boga.
Tylko od nas zależy jak zmierzymy się z naszą słabością. Czy odejdziemy od Boga, czy wytrwamy w wierze.

Też mnie czasem ogarnia poczucie beznadziei, ciemności totalnej, w której czuję się samotna.
Ale staram się nie załamywać. Powtarzam sobie wtedy słowa Pisma Świętego z Księgi Mądrości:

„Bo strach to nic innego jak zdradziecka odmowa pomocy ze strony rozumu, 
a im mniejsze jest wewnątrz oczekiwanie pomocy, 
tym bardziej wyolbrzymia nieznaną, dręczącą przyczynę” (Mdr 17, 11-12).

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie