RSS
 

Notki z tagiem ‘pismo święte’

Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką

27 sty

EWANGELIA
Mk 3, 31-35

Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie. 
Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i którzy są braćmi?» I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką».

Jezus nie odwraca się tu od swojej Matki. Jego bracia, to nie bracia rodzeni, ale bracia cioteczni, czyli kuzyni.
W komentarzach często jest o nich podane, że nie chcieli, żeby Jezus głosił nauki. Uważali, że jest chory psychicznie. Nie mogli uwierzyć, że On może być Mesjaszem.

Dlatego tłumaczy się, że Jezus nie wyszedł do nich nie dlatego, że nie chce się spotkać z Matką. Ale wiedział, że Jego „rodzina” chciała Go przywołać, żeby uciszyć.

Dla nas jednak istotny jest nie tyle kontekst historyczny, co sens duchowy słów Jezusa.
„Kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”. Kto spełnia wolę Bożą ten może się nazywać dzieckiem Bożym. A jeśli jest dzieckiem Bożym to jest bliskim Jezusa, który jest Synem Bożym.
Każdy z nas może się nazwać bratem lub siostrą Jezusa. Nie ze względów krwi, ale z serca przepełnionego miłością do Boga.

Sam Jezus zwraca się do nas jako do brata i siostry znanej pieśni religijnej:
„Gdy po wielkim połowie Jezus z uczniami siadł
Spytał Szymona Piotra tak jak dziś pyta nas.
Bracie Siostro;czy miłujesz Mnie?
Tak Panie; Ty wiesz że kocham Cię”

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie

26 sty

Pierwsze CZYTANIE 
2 Tm 1,1-8

Paweł, z woli Boga apostoł Chrystusa Jezusa, posłany dla głoszenia życia obiecanego w Chrystusie Jezusie, do Tymoteusza, swego umiłowanego dziecka. Łaska, miłosierdzie, pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, naszego Pana. 
Dziękuję Bogu, któremu służę jak moi przodkowie z czystym sumieniem, gdy zachowuję nieprzerwaną pamięć o tobie w moich modlitwach. W nocy i we dnie pragnę cię zobaczyć, pomny na twoje łzy, by napełniła mnie radość na wspomnienie wiary bez obłudy, jaka jest w tobie; ona to zamieszkała pierwej w twej babce Lois i w twej matce Eunice, a pewien jestem, że mieszka i w tobie. 
Z tej właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez włożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga.

Św. Paweł poucza Tymoteusza, człowieka młodego w wierze, a przez niego każdego z nas.
Przez przykład Tymoteusza powinniśmy sobie przypomnieć ten czas w naszym życiu, gdy nasza wiara była bez obłudy. Liczył się tylko Bóg w naszym życiu i to przekładało się na naszą postawę. W życiu codziennym potrafiliśmy czynić dobre uczynki bez trudu i nawet myśl nie przeszła nam, że moglibyśmy kogoś obgadywać.

Takiej wiary powinniśmy pragnąć w naszym życiu.

Dzisiejsze czytanie odkrywa przed nami także inne prawdy.
Jedną z nich jest to, że każdy z nas na chrzcie został obdarzony łaskami i charyzmatem. Każdy z nas jest do czegoś przeznaczony. Musimy tylko pragnąć odkryć prawdziwych siebie.
Często jest to dla nas trudne, okupione wielką ilością łez. Nie potrafimy często pogodzić się z tym jacy jesteśmy. Ale właśnie ta prawda pomoże nam przejść przez życie zgodnie z powołaniem, czyli z radością.
Bóg pomoże nam zrozumieć samych siebie i pokonać lęk, bo dał nam ducha mocy, miłości i trzeźwego myślenia. Musimy tylko uwierzyć, że posiadamy te dary. Musimy uwierzyć w siebie.

Kolejną ważną sprawą po tym, gdy odnajdziemy naszą pierwotną wiarę, pokonamy lęki i odkryjemy prawdziwych siebie jest służba dla Królestwa Bożego. Mimo, że będziemy musieli pewnie zmierzyć się z trudnościami to nie możemy się poddawać i głosić Ewangelię.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie

 

Pan przemówił do Jonasza tymi słowami: idź do Niniwy i głoś jej upomnienie

25 sty

Pierwsze CZYTANIE
Jon 3, 1-5.10

Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: «Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam». Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak Pan powiedział.
Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: «Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona».
I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego.
Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

Jonasz opierał się Bogu. Nie chciał czynić tego co Pan mu kazał. Uciekł od swojego powołania, chciał odpłynąć statkiem w przeciwnym kierunku, ale Pan nie dał za wygraną. Wywołał wielką burzę, która zmusiła Jonasza do ujawnienia tego, że ucieka przed Bogiem. By nie narażać innych ludzi ze statku na narażenie życia sam rzucił się w morze.
Znana jest historia o tym, że połknęła go wielka ryba i że żył w jej brzuchu 3 dni i 3 noce.

Dzisiejszy tekst czytania pokazuje nam jednak czas już po tych wydarzeniach.
Dowiadujemy się, że Bóg ponownie kieruje do Jonasza swoje słowo. Tym razem Jonasz nie sprzeciwia się.
Udaje się do Niniwy, żeby głosić jej nawrócenie.

Jednak można przypuszczać, że czyni to niechętnie. Raczej ze strachu przed Bogiem niż z własnego przekonania.
Jonasz raczej nie głosił nawrócenia z gorącym sercem zapaleńca, ale chciał jak najszybciej zakończyć swoją misję.
Można tak przypuszczać z tego, że Niniwa był rozległa na trzy dni drogi, a Jonasz przechodził przez nią tylko przez jeden dzień.

Mimo tak niecharyzmatycznego nauczyciela całe miasto się nawróciło.
To nas uczy, że nie wszyscy księża mogą być przez nas lubiani, nie muszą mieć tysiąca pomysłów na ewangelizację i rozwinięcie życia w parafii. Ważne jest tylko to, że są wyświęceni – namaszczeni przez Boga.
Bóg jest zawsze z tymi, których wybiera i pomaga im wypełnianiu powołania. Nawet jeśli oni sami w siebie nie wierzą.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie

 

Oczyści wasze sumienia z martwych uczynków

24 sty

Pierwsze CZYTANIE
Hbr 9, 1-3.11-14

Wprawdzie także i pierwsze /przymierze/ miało przepisy służby Bożej oraz ziemski przybytek. Był to namiot, w którego pierwszej części zwanej /Miejscem/ Świętym, znajdował się świecznik, stół i chleby pokładne. Za drugą zaś zasłoną był przybytek, który nosił nazwę „Święte Świętych”. Ale Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych, przez wyższy i doskonalszy, i nie ręką – to jest nie na tym świecie – uczyniony przybytek, ani nie przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie. Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała, to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu.

Wiemy, że Jezus przez swoją męczeńską śmierć na krzyżu otworzył nam  drogę do Nieba. Która wcześniej była dla nas zamknięta przez grzech.

Jednak na co zdała by się zdała ta ofiara, gdyby nie przemienił także nas samych.

Zanim Jezus nie ofiarował siebie na krzyżu uczynki ludzkie, nawet te bardzo dobre nie przybliżały do zbawienia. Dopiero męka Pańska oczyściła ludzkie sumienia z martwych uczynków.

Często to co robimy nie przybliża nas do Królestwa Bożego. To są dziś martwe uczynki. Musimy zastanowić się nad sobą, swoim postępowaniem i zobaczyć gdzie w naszym życiu jesteśmy jakby martwi. Gdzie nie przynosimy owocu duchowego. Musimy zabrać się za siebie i to zmienić.

Jezus stale pragnie naszej przemiany, żebyśmy chcieli służyć z radością Bogu. I żeby ta służba, to działanie przynosiło efekty.
Efekty w postaci dobrych uczynków.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie

 

Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie

23 sty

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 85

Łaska i wierność spotkają się z sobą. 

Okaż nam, Panie, łaskę swoją * 
i daj nam swoje zbawienie. 
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie † 
dla tych, którzy Mu cześć oddają, * 
i chwała zamieszka w naszej ziemi. 

Łaska i wierność spotkają się z sobą, * 
ucałują się sprawiedliwość i pokój. 
Wierność ziemi wyrośnie, * 
a sprawiedliwość spojrzy z nieba. 

Pan sam obdarzy szczęściem, * 
a nasza ziemia wyda swój owoc. 
Przed Nim będzie kroczyć sprawiedliwość, * 
a śladami Jego kroków zbawienie

Psalm uczy nas jak powinniśmy podchodzić do kwestii śmierci.
Nie powinniśmy być przerażeni perspektywą jej nieuchronnego zbliżania się. Każdy z nas kiedyś umrze. A my powinniśmy pamiętać, że to „kiedyś” może nastąpić w każdej chwili.

Jednak takie myślenie nie powinno prowadzić nas ku pesymizmowi, ale ku poprawie własnego postępowania i przemiany życia.

Jako chrześcijanie powinniśmy się cieszyć, że czas, gdy będziemy mogli oglądać Boga twarzą w twarz jest coraz bliżej.

Perspektywa zbawienia powinna oświecać całą naszą życiową drogę. Ukazywać nam, że to co teraz odbieramy za ważne i decydujące w naszym życiu wcale takie nie jest. Sensem naszego życia jest przyszłe zbawienie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Psalm

 

Przychodzę, Boże, pełnić Twoje wolę.

22 sty

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 40

Przychodzę, Boże, pełnić Twoje wolę. 

Nie chciałeś ofiary krwawej; ani z płodów ziemi, * 
lecz otworzyłeś mi uszy. 
Nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy. * 
Wtedy powiedziałem: «Oto przychodzę. 

W zwoju księgi jest o mnie napisane: † 
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże, * 
a Twoje prawo mieszka w moim sercu»
Głosiłem Twoją sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu * 
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie. 

Niech się radują i weselą w Tobie * 
wszyscy, którzy Ciebie szukają, 
a ci, którzy pragną Twojej pomocy, * 
niech zawsze mówią: «Pan jest wielki».

„Przychodzę Boże pełnić Twoją wolę”. Każdy z nas powinien rozważyć czy naprawdę to robi. Czy spełniam Bożą wolę w moim życiu, na co dzień?
Czy spełnianie woli Bożej jest taką wielką ofiarą?

Przecież Bóg nie żąda od nas jakiś wielkich, niemożliwych rzeczy. Nie pragnie ofiar ze zwierząt czy roślin. Nie musimy ofiarowywać Bogu nic materialnego.

Bóg pragnie nam uświadomić – otworzyć uszy na prawdę. Jedyną ofiarą, którą oczekuje z naszej strony jest wypełnianie Jego woli.

Kiedy to odkryjemy i zaakceptujemy zauważymy, że nie jest to dla nas ciężarem, ale radością.

Jeśli nadal szukamy swojej drogi lub nie potrafimy odnaleźć się na naszej drodze życiowej musimy powtarzać: „Pan jest wielki”.
Musimy wierzyć, że Bóg nas poprowadzi tam gdzie mamy być i że ta droga da nam szczęście.
Potrzeba tylko wiary i nadziei.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Psalm

 

On zaś rzekł: «Stań tu na środku»

21 sty

EWANGELIA
Mk 3,1-6

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Stań tu na środku». A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?» Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę». Wyciągnął i ręka jego stała się znów zdrowa.
A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Człowiek z uschniętą ręką, chorobą, z którą nie potrafił żyć, a musiał nie wiadomo jak długo.
Musiał się wstydzić tego jak wygląda. Do synagogi przyszedł pewnie by modlić się, by kolejny raz prosić Boga o uzdrowienie. Nie chciał, żeby inni na niego patrzeli. Zapewne stał gdzieś z tyłu, z dala od tłumu. Chciał być sam ze swoim nieszczęściem.

W tym momencie Jezus wchodzi do synagogi. Wie, że faryzeusze będą chcieli Go pochwycić na tym, że uzdrawia w szabat.
Jezus wykorzystuje to by pokazać, że szabat nie jest po to by przestrzegać wszystkich przepisów, które zostały stworzone przez wieki.
On próbuje uświadomić, że szabat to czas odpoczynku, ale takiego by móc spotkać się z Bogiem.
Jednak kiedy widzi, że ich nie przekonał słowami pokazuje czynem, że szabat to dzień dla Boga i człowieka – uzdrawia chorego w szabat.

Chory pewnie widział jak Jezus wchodzi do synagogi. Jak kroczy przez tłum i zbliża się do niego. Pewnie serce zaczęło mu mocniej bić. Poczuł, że może jeszcze nie wszystko stracone, że może Jezus go teraz uzdrowi.
Nie spodziewał się pewnie, że Chrystus każe mu stanąć na środku synagogi, by wszyscy mogli go widzieć. Była to pewnie najgorsza chwila w jego życiu. Przez swoją chorobę czuł się zawsze obcy wśród ludzi. Pewnie zawsze ich omijał ze spuszczoną głową, a teraz wszyscy na niego patrzeli. Mimo całego swojego strachu i alienacji zrobił to co kazał mu Jezus.
Słuchał pewnie tego co Jezus mówi, ale może nie wszystko do niego docierało tak był przejęty sobą. Tym, że wszyscy patrzą na jego odrażającą rękę. Dlatego starał się ją jak najlepiej schować w fałdach ubrania.
Kiedy usłyszał, że ma ją wyciągnąć zamarł pewnie na chwilę. Ale zrobił to. Jakie było jego zdziwienie, gdy ręka okazała się zdrowa!
Nie mógł uwierzyć swojemu szczęściu. Dziękował Bogu, że wysłuchał jego modlitw.

—–

Każdy z nas zapewne prosił Boga o coś z całego serca. Wierzył, że może być uzdrowiony, że doświadczy cudu.
Ale pewnie nikt z nas nigdy nie pomyślał, że prosząc o coś będzie musiał zrezygnować z postawy, którą przyjmuje.
Że będzie musiał się odsłonić. Być przygotowanym na zmianę sposobu myślenia. Na przemianę życia.

Dziś Bóg pokazuje nam, że spełnienie prośby, modlitwy nie tyle przywróci nasze życie do poprzedniego stanu. Ale Bóg pragnie nam uświadomić, że uzdrowienie wymaga przemiany życia.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Abyście nie stali się ospałymi

20 sty

Pierwsze CZYTANIE
Hbr 6, 10-20

Nie jest bowiem Bóg niesprawiedliwy, aby zapomniał o czynie waszym i miłości, którą okazaliście dla imienia Jego, gdyście usługiwali świętym i jeszcze usługujecie. Pragniemy zaś, aby każdy z was okazywał tę samą gorliwość w doskonaleniu nadziei aż do końca, abyście nie stali się ospałymi, ale naśladowali tych, którzy przez wiarę i cierpliwość stają się dziedzicami obietnic. Albowiem gdy Bóg Abrahamowi uczynił obietnicę nie mając nikogo większego, na kogo mógłby przysiąc, przysiągł na samego siebie, mówiąc: Zaiste, hojnie cię pobłogosławię i ponad miarę rozmnożę. A ponieważ tak cierpliwie oczekiwał, otrzymał to, co było obiecane. Ludzie przysięgają na kogoś wyższego, a przysięga dla stwierdzenia /prawdy/ jest zakończeniem każdego sporu między nimi. Dlatego Bóg, pragnąc okazać ponad wszelką miarę dziedzicom obietnicy niezmienność swego postanowienia, wzmocnił je przysięgą, abyśmy przez dwie rzeczy niezmienne, co do których niemożliwe jest, by skłamał Bóg, mieli trwałą pociechę, my, którzyśmy się uciekli do uchwycenia zaofiarowanej nadziei. Trzymajmy się jej jako bezpiecznej i silnej kotwicy duszy, /kotwicy/, która przenika poza zasłonę, gdzie Jezus poprzednik wszedł za nas, stawszy się arcykapłanem na wieki na wzór Melchizedeka.

Bóg zawsze pamięta o naszych czynach. Dlatego powinniśmy nawet nie tyle powstrzymywać się od złego, ale też podejmować czyny miłosierdzia. Powinniśmy czynić dobro. A nasze uczynki nie będę zapomniane przed Bogiem.

Powinniśmy stale pragnąć działać na rzecz Królestwa Bożego. Nasze postępowanie nie powinno zatrzymać się na kilku dziełach, ale powinno być trwałe.

Liście do Hebrajczyków czytamy: „Pragniemy zaś, aby każdy z was okazywał tę samą gorliwość w doskonaleniu nadziei aż do końca, abyście nie stali się ospałymi, ale naśladowali tych, którzy przez wiarę i cierpliwość stają się dziedzicami obietnic”. 
Mamy być gorliwi to znaczy z chęcią działać ku doskonaleniu siebie. Doskonalenie często oznacza ciężką pracę, okupioną bólem i łzami. Nie jest to droga prosta, ale prowadzi do wiecznego szczęścia – do Królestwa Bożego.
Ospałość – lenistwo i letniość serca – brak gorliwości to dwie najtrudniejsze przeszkody do pokonania na drodze do Królestwa.
Musimy walczyć z samymi sobą, żeby pokonać te wady.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie

 

Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi?

19 sty

EWANGELIA
Mk 2,18-22

Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Niego i pytali: „Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?” Jezus im odpowiedział: „Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo pana młodego mają u siebie. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze [część] ze starego ubrania i robi się gorsze przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode wino [należy wlewać] do nowych bukłaków”.

Słowa Jezus odnoszą się do czasu, gdy uczniowie będą Go opłakiwać.
Ale odnosząc ten tekst do nas można powiedzieć, że my mamy się radować, bo Jezus jest z nami.
Jesteśmy zaproszeni na ucztę weselną w niebie, ale już teraz możemy jej skosztować przez przyjmowanie Komunii świętej.

A czy przyjmując Komunię – Jezus do serca możemy czuć się nieszczęśliwi. Przyjmowanie Go powinno nie tylko przemieniać nasze serce, ale powinno wpływać na nasze postępowanie. Powinno oddziaływać na całe nasze  życie, które ma coraz bardziej stawać się świadectwem naszej wiary. A co bardziej do niej skłoni niż radość z tego, że jest się chrześcijaninem?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Znaleźliśmy Mesjasza – to znaczy: Chrystusa

18 sty

EWANGELIA
J 1,35-42

Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?” Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?” Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej . Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: „Znaleźliśmy Mesjasza” – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: „Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas” – to znaczy: Piotr.

Św. Jan tylko spojrzał na Jezusa i wiedział, że to On jest zapowiedzianym Mesjaszem, Świętym Boga.
Jego uczniowie od razu uwierzyli w słowa Jana i poszli za Jezusem. Wiedzieli, że jeśli jest On Mesjaszem, to muszą się trzymać Niego, a nie potrzebują już innych pośredników. Zostali z Nim by Go słuchać. Później poszli i głosili innym, że Jezus jest Mesjaszem.

Jan i ci uczniowie – Jan Apostoł i Andrzej od razu uwierzyli.

Piotr, któremu Andrzej ogłosił nowinę o znalezieniu Mesjasza nie uwierzył tak szybko.
Można tak przypuszczać ze słów Ewangelii: Andrzej przyprowadził go do Jezusa – więc raczej nie szedł tam ochoczo. Jezus wiedział o tej niewierze dlatego powiedział to czego zwykły człowiek by nie wiedział: wiedział jak Piotr się nazywa mimo, że wcześniej go nie poznał. Nadał też mu nowe imię. Pokazał przez to, że ma moc by zmienić człowieka i jego imię.

A gdyby Jezus przyszedł dziś czy byśmy od razu w Niego uwierzyli, czy raczej jak Piotr pozostalibyśmy sceptyczni póki nie zobaczymy dowodów?
Która postawa jest nam bliższa: Jan Chrzciciela, Jana Apostoła i Andrzeja czy Piotra?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia