RSS
 

Notki z tagiem ‘parafia’

Odpowiedzialność kapłana

04 lut

Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają nad duszami waszymi i muszą zdać z tego sprawę (…)
Hbr 13, 17

Jak postrzegamy kapłanów, których spotykamy na co dzień?
Często widzimy ich tylko przez pryzmat formalizmu: że liczy się dla nich tylko liczba duszyczek i liczba pieniędzy w kopercie.

Liczby są ważne w posłudze. Trzeba znać swoją parafię – liczbę wszystkich parafian – wszystkich ludzi zamieszkałych na terenie parafii oraz liczbę tych, którzy się faktycznie uważają za członków Kościoła i chodzą na Msze.
Pieniądze też się liczą – bez nich parafia by nie przetrwała. Tak jak dom generuje wydatki, tak samo parafia. I potrzebuje wpływów.

Ale to wszystko są zewnętrzne sprawy.
W posłudze duszpasterskiej najważniejsze są sprawy wewnętrzne – posługa duchowa.
Każdy proboszcz ma obowiązek modlić się za swoich parafian. Musi wiedzieć co komu „w duszy gra” – dlatego stara się poznać każdego i modli się w jego potrzebach.

Nie zdajemy sobie sprawy z odpowiedzialności kapłana za nas. A jak mówi dziś Autor Listu do Hebrajczyków kapłan ma czuwać nad naszymi duszami i zdać z tego sprawę.

Jest taka anegdota o posłudze proboszcza:
po śmierci pewien proboszcz, który stale narzekał na swoich parafian, grzmiał na nich z ambony, miał iść do nieba, ale skierowali go do długiej kolejki oczekujących. Nie wiedział co to za kolejka i czemu tak wolno się przesuwa. Zapytał więc anioła, który właśnie go mijał:
- Dlaczego to tak wolno idzie? Co to w ogóle za kolejka? Miałem iść do nieba za męczarnię z moją parafią.
- To kolejka dla proboszczów. Nie wejdziesz do nieba, póki twój parafianin nie będzie zbawiony. Jeśli dobrze głosiłeś Słowo Boże to nie musisz się martwić o szybkie wywołanie.
I proboszcz mógł tylko czekać i patrzeć czy któraś z jego owieczek nie weszła przez bramę Królestwa Bożego.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie

 

Pan przemówił do Jonasza tymi słowami: idź do Niniwy i głoś jej upomnienie

25 sty

Pierwsze CZYTANIE
Jon 3, 1-5.10

Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: «Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam». Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak Pan powiedział.
Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: «Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona».
I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego.
Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

Jonasz opierał się Bogu. Nie chciał czynić tego co Pan mu kazał. Uciekł od swojego powołania, chciał odpłynąć statkiem w przeciwnym kierunku, ale Pan nie dał za wygraną. Wywołał wielką burzę, która zmusiła Jonasza do ujawnienia tego, że ucieka przed Bogiem. By nie narażać innych ludzi ze statku na narażenie życia sam rzucił się w morze.
Znana jest historia o tym, że połknęła go wielka ryba i że żył w jej brzuchu 3 dni i 3 noce.

Dzisiejszy tekst czytania pokazuje nam jednak czas już po tych wydarzeniach.
Dowiadujemy się, że Bóg ponownie kieruje do Jonasza swoje słowo. Tym razem Jonasz nie sprzeciwia się.
Udaje się do Niniwy, żeby głosić jej nawrócenie.

Jednak można przypuszczać, że czyni to niechętnie. Raczej ze strachu przed Bogiem niż z własnego przekonania.
Jonasz raczej nie głosił nawrócenia z gorącym sercem zapaleńca, ale chciał jak najszybciej zakończyć swoją misję.
Można tak przypuszczać z tego, że Niniwa był rozległa na trzy dni drogi, a Jonasz przechodził przez nią tylko przez jeden dzień.

Mimo tak niecharyzmatycznego nauczyciela całe miasto się nawróciło.
To nas uczy, że nie wszyscy księża mogą być przez nas lubiani, nie muszą mieć tysiąca pomysłów na ewangelizację i rozwinięcie życia w parafii. Ważne jest tylko to, że są wyświęceni – namaszczeni przez Boga.
Bóg jest zawsze z tymi, których wybiera i pomaga im wypełnianiu powołania. Nawet jeśli oni sami w siebie nie wierzą.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie

 

Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy

16 gru

EWANGELIA
Mt 21, 28-32

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu:
«Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy!” Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę.” Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi.»
Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.»

Dziś Jezus uczy nas, że nie koniecznie chodzi o to by być „zapaleńcem”, żeby być bliskim sercu Jezusa.
Człowiek, który tak jak celnik trzyma się raczej z tyłu, ale jest wierny przykazaniom, wypełnia wolę Boga jest blisko Jezusa.

Może się zdarzyć, że ludzie, którzy poświęcają się pewnym zadaniom praktycznym, pragmatycznym stają się aktywistami – skupiają się tylko na wypełnieniu zadań. I zapominają o tym co powinno im przyświecać w ich działaniu – działanie na rzecz Jezusa, wiarę w Niego.

Nie chodzi o to, żeby wszyscy teraz porzucili pracę w grupach duszpasterskich i parafialnych, ale trzeba przemyśleć dlaczego coś chcemy robić. To okazja do zastanowienia się czy wszyscy parafianie muszą przynależeć do którejś grupy.
Niektórzy  nie chcą się przyłączyć z lenistwa – oni powinni nad sobą pracować, żeby nie być jak pierwszy z synów – o słomianym zapale.
Ale może się zdarzyć, że ktoś czuje, że się nie nadaje do takiej posługi. Nie należy go wtedy do niej zmuszać.

Można też wezwanie Boga do pracy w winnicy nie koniecznie rozumieć jako pracę we wspólnocie parafialnej. Ale może to być praca mniej widoczna – głoszenie Słowa Bożego w rodzinie, wśród znajomych, w miejscu pracy.
Ważne, żeby była to praca ciągła, a nie pojedynczy zryw, o którym się potem zapomina.

 

***
Jakie jest moje miejsce w Kościele?
Jak odpowiadam na wezwanie Boga do pracy w winnicy Pańskiej?
Jak dziś odpowiedziałam/em na wezwanie do pracy?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia