RSS
 

Notki z tagiem ‘kościół’

Ubiór w kościele

19 lip

Nie zbliżaj się tu! Zdejmij sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą
Wj 3, 5

By oddać Bogu cześć i pokazać swoją pokorę wobec ogromu mocy Boga Mojżesz zdejmuje buty. Zakrywa też twarz bojąc się spojrzeć na Boga.

Buty zbierały kurz i pył. Jezus powiedział do uczniów, że jeśli ktoś ich nie przyjmie to mają strząsnąć pył z butów. To znaczy, że ci, którzy ich nie przyjęli są nieczyści – niegodni nazwania dziećmi Bożymi.

Buty były brudne, a wszystko co nieczyste dla Żydów było złe. Dlatego Mojżesz miał zdjąć buty w miejscu świętym.

Dziś, gdy idziemy do miejsca świętego – do naszej świątyni – do kościoła jak wybieramy nasz strój? Powinien być od godny, dostosowany do miejsca.
Obecnie by oddać cześć nie przyjdziemy na bosaka. Nie możemy też przychodzić w klapkach, ani w japonkach. To nie plaża. Żyjemy w innej kulturze, czasy też się zmieniły.
Trzeba ubrać odpowiedni strój.

Nie jestem „nawiedzona” i uważam, że nie można też przesadzać – ubierać się dokładnie według wskazówek, które tworzą niektórzy. Zapinać się pod szyję, zakrywać łokcie i kolana. Najlepiej długość ubrań mierzyć linijką, czy nie są za krótkie.
To przesada.

Ale nie można do kościoła przychodzić w koronkach, czy prześwitujących bluzkach, przez które widać biustonosz. Nie można zakładać mini, które przy najmniejszym ruchu podjeżdżają tak, że wszyscy patrzą czy będzie widać majtki czy nie.
Uważam, że kobiety mogą przyjść w sandałach. Ale faceci powinni się powstrzymać. Nie powinni też odsłaniać ramion, ani lasków bolońskich na klatach.

Szacunek do miejsca powinien być odzwierciedlony w naszym wyglądzie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie

 

Głosić Prawdę na dachach świata

15 lip

Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.
Mt 10, 26-27

Kościół to nie masoneria, w której wszystko jest tajemne i tylko jej członkowie mogą znać tajniki i prawdy przez nią głoszone.

Kościół jest jak otwarta księga. Dosłownie i w przenośni. Dosłownie, bo opiera się na księdze – Piśmie Świętym, które każdy może przeczytać i poznać jego naukę. W przenośni – nie głosi nic po kryjomu, ale całemu światu głosi swoją Ewangelię.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Charyzmaty i służba za free

13 lip

Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. (…)Wart jest bowiem robotnik swej strawy
Mt 10, 8.10

Dary, które otrzymali apostołowie nie należą do nich, mają się nimi dzielić z innymi.

Tak samo jest z charyzmatami, które ma każdy z nas.
Nikt nie otrzymuje ich dla siebie, ale na służbę Kościołowi.

Nie jest więc tak, że tylko kapłani mają służyć, ale każdy z nas jest do tego powołany na swój sposób. Kapłani są powołani w sposób szczególny, mocą sakramentu kapłaństwa.
Ale my jesteśmy powołani do głoszenia Ewangelii i służby Kościołowi na mocy chrztu i sakramentu bierzmowania.

 Tak też i wy, skoro jesteście żądni darów duchowych, starajcie się posiąść w obfitości te z nich, które się przyczyniają do zbudowania Kościoła.” (1 Kor 14, 12).

„Cóż więc pozostaje, bracia? Kiedy się razem zbieracie, ma każdy z was już to dar śpiewania hymnów, już to łaskę nauczania albo objawiania rzeczy skrytych, lub dar języków, albo wyjaśniania: wszystko niech służy zbudowaniu.” (1 Kor 14, 26).

„Wart jest bowiem robotnik swej strawy” – czasem burzymy się na to, że trzeba dawać na ofiarę za sakramenty, że „trzeba płacić za usługi”, a przecież sakramenty to łaski, za które nie powinno być ceny.
Niektórzy kapłani uczynili z tego swoje źródło dochodów i ustalają stawki jakie biorą za chrzest, ślub, pogrzeb. Jest to niegodne zachowanie kapłana.
Ale prawdą jest, że ofiara za sprawowane sakramenty – Mszę, chrzest, ślub oraz za modlitwę w czasie ostatniej drogi życia są jednym utrzymaniem kapłana. Nie zarabia on w inny sposób.
To ile damy zależy od nas. My oceniamy ile jest wart robotnik Pański.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Wspólnota Wiary

29 cze

Wysławiajcie razem ze mną Pana, wspólnie wywyższajmy Jego imię. Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał i wyzwolił od wszelkiej trwogi. Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością, oblicza wasze nie zapłoną wstydem. Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał, i uwolnił ze wszystkich ucisków.
Ps 34, 4-7

Mamy tendencję do tego by wszystko robić sami. Każdy chce działać na swój sposób – indywidualnie.

Ale tworzymy Jeden Kościół, Jedną Wspólnotę Wiary. I wspólna modlitwa przynosi nam wiele dobra.

Czasem chcielibyśmy się zamknąć w swojej izdebce, modlić się do Boga i powierzyć Mu swoje troski, smutki i problemy (por. Mt 6, 6).

Tworzymy wspólnotę i  jesteśmy powołani do wspólnej modlitwy. Gromadzimy się na Eucharystii, która nie jest sprawą indywidualną, ale buduje Kościół.
Jezus powiedział: „Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 19-20).
Modlitwa wspólnotowa przynosi zatem więcej owoców niż modlitwa indywidualna.

Dlatego kiedy masz problem nie zamykaj się w sobie, nie oddalaj od innych, tylko powierz się Bogu w modlitwie wspólnotowej.
Bóg wysłucha Ciebie i Twojego brata, i razem rozpromienicie się radością.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Psalm

 

Trudna wiara

27 maj

W owym dniu będziecie prosić w imię moje, i nie mówię wam, że Ja będę musiał prosić Ojca za wami. Albowiem Ojciec sam was miłuje, bo wy Mnie umiłowaliście i uwierzyliście, że wyszedłem od Boga
J 16, 26-27

Pewnie uczniowie nie rozumieli o czym mówi Jezus. Bo to trudne słowa.

Wcześniej nie prosili Boga w imię Jezusa, bo On cały czas był z Nimi. Modlili się do Boga modlitwą, której nauczył ich Jezus – Ojcze nasz.
Uczniowie wierzą w Jezusa jako Mesjasza, Wybrańca Bożego, Zbawiciela. Bóg to wszystko wie i nie potrzebuje, by Syn Go prosił o łaski dla nich. Sam ich udziela wierzącym.

Nawet teraz kiedy je czytamy są dla nas trudne, a my znamy wydarzenia śmierci i zmartwychwstania.
Nauka Jezusa jest trudna.

Dlatego odrzucało ją wielu Żydów i Greków.
I dziś ludzie ją odrzucają.

Bo ludzie by chcieli, żeby wiara była miła, lekka i przyjemna. Żeby mówiła to co oni chcą, a to co nieprzyjemne żeby oddalała.
Dlatego nie chcą się zgodzić na trudną nauką moralną Kościoła, jego obronę życia i to od poczęcia.

Chcą mieć „wybór” kiedy ma być dziecko, a kiedy nie. Nie chcą słyszeć o wierności małżeńskiej aż do śmierci, chcą mieć furtkę w postaci rozwodu. I chcą żeby Kościół się na to wszystko zgadzał.

Kościół katolicki trwa w swojej nauce. Pozostaje nieugięty w swoich zasadach.
Ale nikogo nie zmusza by pozostawał w Kościele.

Jeśli ktoś ma inne zdanie może odejść z Kościoła.
Ale dlaczego odejście z Kościoła katolickiego równa się często dla takich ludzi z odejściem od wiary? Widocznie ich wiara była słaba.
Bo gdyby chcieli nadal wierzyć to szukali by odpowiedzi w innych kościołach.

Protestanci nie mają problemu z rozwodami, zezwalają na antykoncepcję. Nie wiem co z aborcją. Ale jeśli ktoś chce znajdzie stanowisko zborów. Prawosławni dopuszczają rozwód i zawarcie drugiego małżeństwa za dyspensą.

Nie trzeba odchodzić od wiary by zachować swoje zdanie w tych kwestiach. Wystarczy zmienić wyznanie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Działanie Ducha Świętego

19 maj

Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my 
Dz 10, 28

Te słowa oddziałują na mnie z wielką mocą.

To co Kościół ustalił na pierwszym soborze – na Soborze Jerozolimskim I – nie było decyzją ludzi, którzy się naradzili, wybrali to co najlepsze, odrzucili to co im nie pasowało. To co się dokonało to na pierwszym miejscu było działaniem Ducha Świętego.

Apostołowie i uczniowie pokazali pokorę wobec woli Boga. Uznawali, że ich wola może być błędna, ale w tym co wskazuje im Duch Święty nie może być błędu.

Zawierzyli się Bożemu działaniu. Poddali się Jego woli.
I podjęli ważne decyzje, które zapobiegły rozłamowi w Kościele.
Co by było gdyby zdali się na własne rozumowanie?

Dlatego warto powierzać nasze problemy Bogu. Bo On zawsze wskaże nam dobrze.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie

 

Ogłaszaj chwalebne dzieła Boże

14 maj

Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali chwalebne dzieła Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła.
1 P 2, 9

Nie tylko księża, zakonnicy czy teologowie mają głosić Słowo Boże.

Do tego jest wezwany każdy z nas.
Bo na mocy chrztu przynależymy do Kościoła. Stanowimy lud kapłański, lud królewski, zgromadzenie święte.

Trudno jest głosić słowem (wiem coś o tym), szczególnie, gdy napotykamy nie ludzi zbłąkanych, szukających Prawdy, tylko gdy mamy głosić wśród ludzi rozczarowanych Kościołem, nastawionych agresywnie do ludzi wierzących i odrzucających Boga.

Ale można w inny sposób pokazać wiarę – przez postawę chrześcijańską, przez drobne gesty i symbole.

Mi na przykład w pracy stale towarzyszy kubek z napisem „Nie mów Bogu, że masz wielki problem. Powiedz swojemu problemowi, że masz wielkiego Boga”. Mam też wydruk z cytatami biblijnymi.
Wszyscy wiedzą, że przestrzegam dokładnie postów ścisłych w Środę Popielcową i Wielki Piątek oraz że nie jem mięsa w piątek.
Gdy mam przerwę modlę się na brewiarzu – nikt jeszcze nie zapytał co czytam, ale czasem ktoś zagląda mi przez ramię i widzi, że to nie wiadomości.
Wiem, że to niewiele. Ale na razie na tyle mnie stać. „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień” (J 8, 7).

„Świeccy wypełniają swoją misję prorocką również przez ewangelizację, «to znaczy głoszenie Chrystusa… zarówno świadectwem życia, jak i słowem» . W przypadku świeckich «ta ewangelizacja… nabiera swoistego charakteru i szczególnej skuteczności przez to, że dokonuje się w zwykłych warunkach właściwych światu» „ KKK 905.

Nie jest łatwo głosić wiarę.
Ale kto powiedział, że to będzie łatwe.
Ludzie tracili życie z powodu wiary, a my boimy się odezwać słowem by bronić naszej wiary i naszych przekonań.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie

 

Walka z szatanem

25 kwi

Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu. Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje 
1 P 5, 8-10

„Diabeł (…) krąży szukając kogo pożreć” – to prawda. Szatan stale usiłuje zwieść człowieka, sprowadzić go z dobrej drogi na złą.
Ale nie jest łatwo rozpoznać podszepty szatana. Nie jest on tak doskonale widoczny i zauważalny jak ryczący lew.
Diabeł skrada się po cichu, coś szepnie na ucho, spowoduje pytania i wątpliwości.

Stale jesteśmy poddawani kuszeniu. Jedyna dobra postawa to przeciwstawienie się temu i trwanie mocno w wierze.

Ciężko się walczy z pokusą, z podszeptami złego. Tym bardziej, że nie diabeł nie pojawia się przed nami jako rogata postać z widłami.
On znacznie bardziej przebiegły. Zwodzi nas przez słowa innych ludzi, przez ich postawę, przez obojętność, a czasem przez ich agresję wobec Boga i Kościoła.

Nie jest łatwo żyć w świecie, w którym każdy ma swoje zdanie. W którym ateiści coraz bardziej żądzą i najchętniej zlinczowali by każdego kto mówi o wierze i Bogu.
Ale nie możemy się poddawać. Musimy trwać w wierze i spełniać nasze powołanie: „idźcie i głoście”. Może się zdarzyć, że nie będziemy mieli odwagi otworzyć ust w obronie wiary, może będziemy mieli pustkę w głowie – nie będziemy mieć argumentów.
Za pierwszym czy drugim razem odpuścimy. Ale w końcu nasze sumienie nie da nam spokoju i będziemy chcieli bronić naszych zasad. Kiedy tak się stanie Bóg nas umocni, udoskonali i nawet jeśli po ludzku nam nie wyjdzie zyskamy coś cenniejszego – pokój ducha, że mamy już odwagę głosić Ewangelię mimo naszych słabości.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie

 

Pierwotna jedność

23 kwi

Ci wszyscy, którzy uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby.
Dz 2, 44-45

Trudno nam dziś sobie wyobrazić jak można sprzedać wszystko co się ma i oddać na rzecz wspólnoty.
Tłumaczymy sobie, że uczniowie byli biedni, dlatego niewiele tracili.
Bo przecież Jezus powołał rybaków, mówił do rolników. Mówił prostymi słowami do prostych ludzi. I im może łatwo było się pozbyć wszystkiego.

Zastanówmy się – a może wcale nie tak łatwo.
W Dziejach Apostolskich jest przecież historia małżeństwa Ananiasza i Safiry (Dz 5, 1-11). Którzy co prawda sprzedali swój majątek, ale odłożyli sobie część pieniędzy – chcieli sobie coś zostawić na zabezpieczenie, ale nie powiedzieli tego innym tylko skłamali, że wspólnocie oddali wszystko.

Nie tak łatwo ludziom rozstać się z tym co gromadzili przez wiele lat. To samo dotyczy pieniędzy jak i złych przyzwyczajeń, wad.

Od pierwotnego Kościoła możemy się uczyć zawierzenia Bogu. Oni oddawali wszystko, bo wierzyli, że pieniądze, które dają zostaną podzielone sprawiedliwie, a Bóg będzie ich wspomagał.

Pierwsi chrześcijanie żyli ze sobą razem, w harmonii. Naprawdę tworzyli Wspólnotę.
A jak my postrzegamy naszych sąsiadów z ławki?
Czy nie oceniamy czasem ich po wyglądzie, nie narzekamy na zachowanie?

Najpierw musimy zmienić siebie, a dopiero później możemy innych prosić o przemianę.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie

 

Głoszenie Słowa i obrona wiary

05 lut

Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie
Mt 5, 15-16

Wszyscy jesteśmy jak świecąca lampa – przez chrzest zostaliśmy powołani nie tylko do słuchania Słowa Bożego, ale także do jego głoszenia.

Nie możemy się ukrywać, udawać, że nas nie ma, gdy ktoś porusza kwestie związane z wiarą czy moralnością. Chociaż nie wiadomo jak byśmy się bali nie możemy podkulać pod siebie ogona.

Nosimy miano chrześcijan. To zobowiązuje Chrystus oddał za nas swoje życie, znosił obelgi rzucane Mu, gdy wisiał na krzyżu.
A my boimy się człowieka, który pewnie nic nie wie o wierze, tylko opiera się na potocznym rozumieniu rzeczy i jest rozgoryczony swoimi złymi doświadczeniami z ludźmi Kościoła.

Możecie powiedzieć: „łatwo tak mówić, ale trudniej zrobić”. Ale ja wiem o tym doskonale. Ile razy w pracy wypływa temat wiary ja mam ochotę zapaść się pod ziemię albo udawać martwą biedronkę. Bo w głowie mam kompletną pustkę. Nie przychodzą mi na myśl żadne argumenty, które mogłyby przekonać koleżanki i kolegów z pracy.

Ale o to właśnie chodzi, bo: „nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć” (Łk 12, 11-12).

Miałam dwie dyskusje w pracy o wierze. W pierwszej czułam ogromną agresję ze strony „przeciwnika” i swoją wielką bezsilność. Chciałam po prostu wymknąć się z pokoju i nie brać w tym udziału. Ale zostałam „wezwana do tablicy” – ktoś powiedział, że ja się znam na tych rzeczach – na wierze i co ja o tym powiem. Co można powiedzieć z pustką w głowie? Ale Duch Święty mi pomógł i powiedziałam dwa zdania, które jakoś wszystkich uspokoiły i zamknęły dyskusję.
Druga była nie tyle dyskusją co wylaniem żalów na Kościół. Starałam się udawać tak pochłoniętą pracą, że nic nie słyszę. I temat w końcu się wyczerpał.

W obu sytuacjach czułam się niekomfortowo, ale w pierwszej sytuacji, chociaż zmuszona to coś powiedziałam. Druga, choć nie była tak ważna to nadal czuję się źle z tym, że w żaden sposób nie podjęłam się obrony Kościoła.

Módlmy się o światło Ducha Świętego dla nas – by przyszedł nam z pomocą w obronie wiary i Kościoła.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia