RSS
 

Notki z tagiem ‘intencja’

Dziękowanie za cud

15 lis

Jezus zaś rzekł: «Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Czy się nie znalazł nikt, kto by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?»
Łk 17, 17-18

Dziesięciu trędowatych prosiło Jezusa o uzdrowienie, a tylko jeden wrócił by podziękować. A był to cudzoziemiec, mieszkaniec Samarii, a więc krainy, która pozostawała we wrogich stosunkach z Żydami. Nie znosili się nawzajem.

Mimo takich różnic Samarytanin podziękował Jezusowi za zdrowie, za przywrócenie do życia – dosłownie. Bo trędowaci byli wykluczeni ze społeczeństwa, musieli żyć poza miastami i ostrzegać przechodzących, że są chorzy.

Co więc stało się z tymi dziewięcioma? Praktycznie patrząc, to chcieli oni dopełnić obowiązków – pójść do kapłana, by uznał ich za zdrowych, by mogli wrócić do swoich wiosek i rodzin. Pewnie chcieli to zrobić jak najszybciej, by nie przedłużać czasu odosobnienia. Czy chcieli później wrócić do Jezusa i Mu podziękować? Możemy w to wątpić, przecież Jezus tylko przechodził tamtędy, a nie wiedzieli dokąd zmierza. Nie mogli więc później iść do Niego, bo nie wiedzieli dokąd.
Podjęli decyzję w drodze – czy iść do kapłana i być uznanym od razu za zdrowego czy się cofnąć i podziękować Jezusowi.

Dostali to co chcieli, więc Jezus nie był im już potrzebny.

My też tak czasem się zachowujemy. Kiedy jesteśmy chorzy – my lub ktoś nam bliski – błagamy Boga o zdrowie, o cud, o to by leki i terapie zadziałały. A kiedy już się zdarzy ten cud, to zapominamy o Bogu i robimy wszystko by wrócić do życia sprzed choroby.

Wiele godzin, litanii, nowenn, Mszy poświęcamy intencji o zdrowie. A ile poświęcamy podziękowaniu za łaskę zdrowia?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Modlić się za siebie nawzajem

10 wrz

Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich 
Mt 18, 19-20

Ludzie zwykle myślą tylko o sobie. Jesteśmy wielkimi egoistami. Chcielibyśmy wszystko najlepsze dla siebie.

Tak samo jest na modlitwie. Potrafimy godzinami modlić się do Boga o dobra dla nas: o zdrowie, o pracę, o cierpliwość.

Z każdą najmniejszą głupotą prosimy Go by nam pomógł. A w zasadzie mówimy: „pomóż mi Boże”.

Cały czas tylko „ja”, „ja” i „ja”. Rzadko kiedy znajdujemy czas na modlitwę za innych ludzi, bo nasze „problemy” tak nas pochłaniają.

I tak jeśli chodzi o winę – to u innych widzimy nawet drzazgę, najmniejsze potknięcie, a u siebie nie dostrzegamy ogromnej belki. A gdy chodzi o modlitwę, o potrzeby i troski, to umniejszamy je u innych, uważamy, że są niewielkie, niewarte troski Boga, za to nasze sprawy uważamy za najważniejsze.

Najwyższy czas zrobić porządek w naszym sercu i otworzyć się na innych, zobaczyć, że oni też mogą cierpieć i pragnąć.
Otwórzmy nasze serca na człowieka obok i módlmy się w jego intencji.

„Jeśli dwóch zgodnie będzie o coś prosić to wszystko otrzymają” (por. Mt 18, 19).

„Ja poproszę w twojej, a ty proś w mojej intencji”. To najprostszy przepis na to by Bóg wysłuchał prośby. Ale czy ktoś z niego korzysta?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia