RSS
 

Notki z tagiem ‘biblia’

Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie

23 sty

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 85

Łaska i wierność spotkają się z sobą. 

Okaż nam, Panie, łaskę swoją * 
i daj nam swoje zbawienie. 
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie † 
dla tych, którzy Mu cześć oddają, * 
i chwała zamieszka w naszej ziemi. 

Łaska i wierność spotkają się z sobą, * 
ucałują się sprawiedliwość i pokój. 
Wierność ziemi wyrośnie, * 
a sprawiedliwość spojrzy z nieba. 

Pan sam obdarzy szczęściem, * 
a nasza ziemia wyda swój owoc. 
Przed Nim będzie kroczyć sprawiedliwość, * 
a śladami Jego kroków zbawienie

Psalm uczy nas jak powinniśmy podchodzić do kwestii śmierci.
Nie powinniśmy być przerażeni perspektywą jej nieuchronnego zbliżania się. Każdy z nas kiedyś umrze. A my powinniśmy pamiętać, że to „kiedyś” może nastąpić w każdej chwili.

Jednak takie myślenie nie powinno prowadzić nas ku pesymizmowi, ale ku poprawie własnego postępowania i przemiany życia.

Jako chrześcijanie powinniśmy się cieszyć, że czas, gdy będziemy mogli oglądać Boga twarzą w twarz jest coraz bliżej.

Perspektywa zbawienia powinna oświecać całą naszą życiową drogę. Ukazywać nam, że to co teraz odbieramy za ważne i decydujące w naszym życiu wcale takie nie jest. Sensem naszego życia jest przyszłe zbawienie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Psalm

 

Przychodzę, Boże, pełnić Twoje wolę.

22 sty

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 40

Przychodzę, Boże, pełnić Twoje wolę. 

Nie chciałeś ofiary krwawej; ani z płodów ziemi, * 
lecz otworzyłeś mi uszy. 
Nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy. * 
Wtedy powiedziałem: «Oto przychodzę. 

W zwoju księgi jest o mnie napisane: † 
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże, * 
a Twoje prawo mieszka w moim sercu»
Głosiłem Twoją sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu * 
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie. 

Niech się radują i weselą w Tobie * 
wszyscy, którzy Ciebie szukają, 
a ci, którzy pragną Twojej pomocy, * 
niech zawsze mówią: «Pan jest wielki».

„Przychodzę Boże pełnić Twoją wolę”. Każdy z nas powinien rozważyć czy naprawdę to robi. Czy spełniam Bożą wolę w moim życiu, na co dzień?
Czy spełnianie woli Bożej jest taką wielką ofiarą?

Przecież Bóg nie żąda od nas jakiś wielkich, niemożliwych rzeczy. Nie pragnie ofiar ze zwierząt czy roślin. Nie musimy ofiarowywać Bogu nic materialnego.

Bóg pragnie nam uświadomić – otworzyć uszy na prawdę. Jedyną ofiarą, którą oczekuje z naszej strony jest wypełnianie Jego woli.

Kiedy to odkryjemy i zaakceptujemy zauważymy, że nie jest to dla nas ciężarem, ale radością.

Jeśli nadal szukamy swojej drogi lub nie potrafimy odnaleźć się na naszej drodze życiowej musimy powtarzać: „Pan jest wielki”.
Musimy wierzyć, że Bóg nas poprowadzi tam gdzie mamy być i że ta droga da nam szczęście.
Potrzeba tylko wiary i nadziei.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Psalm

 

On zaś rzekł: «Stań tu na środku»

21 sty

EWANGELIA
Mk 3,1-6

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Stań tu na środku». A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?» Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę». Wyciągnął i ręka jego stała się znów zdrowa.
A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Człowiek z uschniętą ręką, chorobą, z którą nie potrafił żyć, a musiał nie wiadomo jak długo.
Musiał się wstydzić tego jak wygląda. Do synagogi przyszedł pewnie by modlić się, by kolejny raz prosić Boga o uzdrowienie. Nie chciał, żeby inni na niego patrzeli. Zapewne stał gdzieś z tyłu, z dala od tłumu. Chciał być sam ze swoim nieszczęściem.

W tym momencie Jezus wchodzi do synagogi. Wie, że faryzeusze będą chcieli Go pochwycić na tym, że uzdrawia w szabat.
Jezus wykorzystuje to by pokazać, że szabat nie jest po to by przestrzegać wszystkich przepisów, które zostały stworzone przez wieki.
On próbuje uświadomić, że szabat to czas odpoczynku, ale takiego by móc spotkać się z Bogiem.
Jednak kiedy widzi, że ich nie przekonał słowami pokazuje czynem, że szabat to dzień dla Boga i człowieka – uzdrawia chorego w szabat.

Chory pewnie widział jak Jezus wchodzi do synagogi. Jak kroczy przez tłum i zbliża się do niego. Pewnie serce zaczęło mu mocniej bić. Poczuł, że może jeszcze nie wszystko stracone, że może Jezus go teraz uzdrowi.
Nie spodziewał się pewnie, że Chrystus każe mu stanąć na środku synagogi, by wszyscy mogli go widzieć. Była to pewnie najgorsza chwila w jego życiu. Przez swoją chorobę czuł się zawsze obcy wśród ludzi. Pewnie zawsze ich omijał ze spuszczoną głową, a teraz wszyscy na niego patrzeli. Mimo całego swojego strachu i alienacji zrobił to co kazał mu Jezus.
Słuchał pewnie tego co Jezus mówi, ale może nie wszystko do niego docierało tak był przejęty sobą. Tym, że wszyscy patrzą na jego odrażającą rękę. Dlatego starał się ją jak najlepiej schować w fałdach ubrania.
Kiedy usłyszał, że ma ją wyciągnąć zamarł pewnie na chwilę. Ale zrobił to. Jakie było jego zdziwienie, gdy ręka okazała się zdrowa!
Nie mógł uwierzyć swojemu szczęściu. Dziękował Bogu, że wysłuchał jego modlitw.

—–

Każdy z nas zapewne prosił Boga o coś z całego serca. Wierzył, że może być uzdrowiony, że doświadczy cudu.
Ale pewnie nikt z nas nigdy nie pomyślał, że prosząc o coś będzie musiał zrezygnować z postawy, którą przyjmuje.
Że będzie musiał się odsłonić. Być przygotowanym na zmianę sposobu myślenia. Na przemianę życia.

Dziś Bóg pokazuje nam, że spełnienie prośby, modlitwy nie tyle przywróci nasze życie do poprzedniego stanu. Ale Bóg pragnie nam uświadomić, że uzdrowienie wymaga przemiany życia.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Abyście nie stali się ospałymi

20 sty

Pierwsze CZYTANIE
Hbr 6, 10-20

Nie jest bowiem Bóg niesprawiedliwy, aby zapomniał o czynie waszym i miłości, którą okazaliście dla imienia Jego, gdyście usługiwali świętym i jeszcze usługujecie. Pragniemy zaś, aby każdy z was okazywał tę samą gorliwość w doskonaleniu nadziei aż do końca, abyście nie stali się ospałymi, ale naśladowali tych, którzy przez wiarę i cierpliwość stają się dziedzicami obietnic. Albowiem gdy Bóg Abrahamowi uczynił obietnicę nie mając nikogo większego, na kogo mógłby przysiąc, przysiągł na samego siebie, mówiąc: Zaiste, hojnie cię pobłogosławię i ponad miarę rozmnożę. A ponieważ tak cierpliwie oczekiwał, otrzymał to, co było obiecane. Ludzie przysięgają na kogoś wyższego, a przysięga dla stwierdzenia /prawdy/ jest zakończeniem każdego sporu między nimi. Dlatego Bóg, pragnąc okazać ponad wszelką miarę dziedzicom obietnicy niezmienność swego postanowienia, wzmocnił je przysięgą, abyśmy przez dwie rzeczy niezmienne, co do których niemożliwe jest, by skłamał Bóg, mieli trwałą pociechę, my, którzyśmy się uciekli do uchwycenia zaofiarowanej nadziei. Trzymajmy się jej jako bezpiecznej i silnej kotwicy duszy, /kotwicy/, która przenika poza zasłonę, gdzie Jezus poprzednik wszedł za nas, stawszy się arcykapłanem na wieki na wzór Melchizedeka.

Bóg zawsze pamięta o naszych czynach. Dlatego powinniśmy nawet nie tyle powstrzymywać się od złego, ale też podejmować czyny miłosierdzia. Powinniśmy czynić dobro. A nasze uczynki nie będę zapomniane przed Bogiem.

Powinniśmy stale pragnąć działać na rzecz Królestwa Bożego. Nasze postępowanie nie powinno zatrzymać się na kilku dziełach, ale powinno być trwałe.

Liście do Hebrajczyków czytamy: „Pragniemy zaś, aby każdy z was okazywał tę samą gorliwość w doskonaleniu nadziei aż do końca, abyście nie stali się ospałymi, ale naśladowali tych, którzy przez wiarę i cierpliwość stają się dziedzicami obietnic”. 
Mamy być gorliwi to znaczy z chęcią działać ku doskonaleniu siebie. Doskonalenie często oznacza ciężką pracę, okupioną bólem i łzami. Nie jest to droga prosta, ale prowadzi do wiecznego szczęścia – do Królestwa Bożego.
Ospałość – lenistwo i letniość serca – brak gorliwości to dwie najtrudniejsze przeszkody do pokonania na drodze do Królestwa.
Musimy walczyć z samymi sobą, żeby pokonać te wady.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie

 

Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi?

19 sty

EWANGELIA
Mk 2,18-22

Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Niego i pytali: „Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?” Jezus im odpowiedział: „Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo pana młodego mają u siebie. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze [część] ze starego ubrania i robi się gorsze przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode wino [należy wlewać] do nowych bukłaków”.

Słowa Jezus odnoszą się do czasu, gdy uczniowie będą Go opłakiwać.
Ale odnosząc ten tekst do nas można powiedzieć, że my mamy się radować, bo Jezus jest z nami.
Jesteśmy zaproszeni na ucztę weselną w niebie, ale już teraz możemy jej skosztować przez przyjmowanie Komunii świętej.

A czy przyjmując Komunię – Jezus do serca możemy czuć się nieszczęśliwi. Przyjmowanie Go powinno nie tylko przemieniać nasze serce, ale powinno wpływać na nasze postępowanie. Powinno oddziaływać na całe nasze  życie, które ma coraz bardziej stawać się świadectwem naszej wiary. A co bardziej do niej skłoni niż radość z tego, że jest się chrześcijaninem?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Znaleźliśmy Mesjasza – to znaczy: Chrystusa

18 sty

EWANGELIA
J 1,35-42

Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?” Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?” Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej . Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: „Znaleźliśmy Mesjasza” – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: „Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas” – to znaczy: Piotr.

Św. Jan tylko spojrzał na Jezusa i wiedział, że to On jest zapowiedzianym Mesjaszem, Świętym Boga.
Jego uczniowie od razu uwierzyli w słowa Jana i poszli za Jezusem. Wiedzieli, że jeśli jest On Mesjaszem, to muszą się trzymać Niego, a nie potrzebują już innych pośredników. Zostali z Nim by Go słuchać. Później poszli i głosili innym, że Jezus jest Mesjaszem.

Jan i ci uczniowie – Jan Apostoł i Andrzej od razu uwierzyli.

Piotr, któremu Andrzej ogłosił nowinę o znalezieniu Mesjasza nie uwierzył tak szybko.
Można tak przypuszczać ze słów Ewangelii: Andrzej przyprowadził go do Jezusa – więc raczej nie szedł tam ochoczo. Jezus wiedział o tej niewierze dlatego powiedział to czego zwykły człowiek by nie wiedział: wiedział jak Piotr się nazywa mimo, że wcześniej go nie poznał. Nadał też mu nowe imię. Pokazał przez to, że ma moc by zmienić człowieka i jego imię.

A gdyby Jezus przyszedł dziś czy byśmy od razu w Niego uwierzyli, czy raczej jak Piotr pozostalibyśmy sceptyczni póki nie zobaczymy dowodów?
Która postawa jest nam bliższa: Jan Chrzciciela, Jana Apostoła i Andrzeja czy Piotra?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Słowa Twe, Panie, są duchem i życiem.

17 sty

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 19

Słowa Twe, Panie, są duchem i życiem. 

Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę, * 
świadectwo Pana niezawodne, uczy prostaczka mądrości. 
Jego słuszne nakazy radują serce, * 
jaśnieje przykazanie Pana i olśniewa oczy. 

Bojaźń Pana jest szczera i trwa na wieki, * 
sądy Pana prawdziwe, a wszystkie razem słuszne. 
Niech znajdą uznanie przed Tobą † 
słowa ust moich i myśli mego serca,
Panie, moja Opoko i mój Zbawicielu. 

Słowa Boga pokrzepiają duszę. Dodają sił, gdy czujemy się słabi. Nie pozwalają nikomu upaść w rozpaczy.
Możemy się zastanawiać jak nakazy mogą kogoś cieszyć. Ale jeśli się kogoś kocha to pragnie się robić to co on chce.
Tak samo powinno być z nami w stosunku do Boga.
Nie traktować wyroków Bożych, Jego woli jako coś co ogranicza naszą wolę. Ale przyjmować to jako coś co pozwoli nam poznać siebie i rozwinąć się.

„Słowa Twe, Panie, są duchem i życiem”. Pomagają przetrwać mi trudny czas, pozwalają uspokoić emocje. Sprawiają, że zwracam się ku temu co ważne – do życia wiary, a nie przejmuję się tym co doczesne.

W trudnych chwilach pomaga mi powtarzanie słów pieśni:
„Jak ożywczy deszcz
Duchu Święty przyjdź.
Dotknij naszych serc,
rozpal ognia żar.

Dziś przenikaj nas
tchnieniem mocy swej,

bądź nam światłem dnia
i nadzieją serc”.

Choć czasem emocje są tak silne, że trudno się opanować. Trzeba prosić Boga, żeby pomógł nam uporać się z naszymi problemami i pozwolił nam znaleźć ukojenie w Jego słowach.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Psalm

 

Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka(…)

16 sty

EWANGELIA
Mk 2, 1-12

Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy”. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: „Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, oprócz jednego Boga?” Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: „Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!”. On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: „Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego”.

Opis uzdrowienia chorego różni się od innych, które czytamy w Ewangelii. Jezus uzdrawia tego, który wierzy, że ma On moc i może zrobić wszystko.
Chory z dzisiejszej Ewangelii jest postacią bierną – inni go przynoszą. To nie jego wiara w uzdrowienie decyduje, ale wiara tych, którzy go przynieśli.
„Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy”. Jesteśmy w stanie zrozumieć, że bliscy pragną uzdrowienia dla kogoś kogo kochają. Dlatego słowa o uzdrowieniu ze względu na ich wiarę wydają się normalne.
Ale dlaczego Jezus do chorego nie powiedział, że jest uzdrowiony, tylko go rozgrzeszył?
Zapewne chory stracił już całą nadzieję, stał się apatyczny, bierny, nie interesowało go już nic poza tym, by móc umrzeć w spokoju.
Odwrócił się od wszystkiego. Nawet od swojej rodziny.
Która nadal w niego wierzyła i pragnęła jego zdrowia.

My też może doświadczamy takiej sytuacji, gdzie nasz bliski poddał się już zwątpieniu, że nie wyzdrowieje.
Ale my możemy nadal mieć nadzieję i modlić się do Boga o uzdrowienie.
Przykład tego, że łoże paralityka wniosło czterech ludzi podkreśla słowa Jezusa: „zaprawdę, powiadam wam: jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”.

„Czemu nurtują te myśli w waszych sercach?”. Jezus się pyta dziś każdego z nas: czemu wątpisz, że mogę Cię uzdrowić?
Musimy mieć nadzieję, że nasza modlitwa zostanie wysłuchana i że nasza prośba zostanie spełniona.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Nie zatwardzajcie serc waszych

15 sty

Pierwsze CZYTANIE
Hbr 3, 7-14

Dlatego /postępujcie/, jak mówi Duch Święty: Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak w buncie, jak w dzień kuszenia na pustyni, gdzie kusili Mię ojcowie wasi przez wystawianie na próbę, chociaż widzieli dzieła moje przez czterdzieści lat. Rozgniewałem się przeto na to pokolenie i powiedziałem: Zawsze błądzą w sercu. Oni zaś nie poznali dróg moich, toteż przysiągłem w gniewie moim: Nie wejdą do mego odpoczynku. Uważajcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co dziś się zwie, aby żaden z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu. Jesteśmy bowiem uczestnikami Chrystusa, jeśli pierwotną nadzieję do końca zachowamy silną.

Dlaczego słysząc głos Pana mielibyśmy się buntować?

Przecież często narzekamy, że nie słyszymy Jego głosu, gdy się modlimy. Prosimy by powiedział choć słowo.

A On czeka, aż my będziemy gotowi. Bo wie, że gdy przemówi to my będziemy się buntować przeciw Jego woli.
Będziemy wypierać te słowa. I będziemy chcieli robić po swojemu.

Dlatego dziś Bóg do nas mówi: „jeśli usłyszycie mój głos, nie zatwardzajcie serc waszych”.
Nasze serca mają być otwarte na przyjęcie słów, woli Boga. A nie możemy tylko czekać na głaskanie po głowie, na wsparcie naszych pomysłów. Musimy być gotowi, że słowa te będą dla nas zaskakujące i wymagające zmiany życia.

Buntowanie się przeciw słowu Bożemu może prowadzić do „przewrotnego serca niewiary”, którego skutkiem może być odstąpienie od Boga żywego.

„Póki trwa to, co dziś się zwie, aby żaden z was nie uległ zatwardziałości”.  ”Dziś” – każdego dnia musimy zastanowić się – zrobić rachunek sumienia, czy nie zamknęliśmy serca na słowa Boga.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Czytanie

 

Wszyscy Cię szukają

14 sty

EWANGELIA
Mk 1, 29-39

Zaraz po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała.
Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pospieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają„. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem „. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Tekst dzisiejszej Ewangelii mówi o uzdrowieniu teściowej Piotra oraz o innych uzdrowionych.
Jednak my postaramy się dziś spojrzeć nieco inaczej na to opowiadanie.

„Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło (…) i całe miasto było zebrane u drzwi”. Zdarza się, że i my wieczorną porą idziemy spotkać się z Jezusem. Idziemy na wieczorną Mszę świętą, czy to w niedzielę czy w zwykły dzień. Jednak my nie musimy już czekać pod drzwiami przez brak miejsc. Nie ma też tam całego miasta, czyli wielkich tłumów.
Raczej są pustki, szczególnie w dzień powszedni.

„Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił”. Jezus widząc wielkie tłumy, które przybyły, nie żeby wysłuchać Jego nauki, ale żeby zaspokoić ciekawość, zostać uzdrowionym wychodzi z domu.
On idzie na pustynię, żeby się modlić.
My, żeby się modlić, oderwać od świata zainteresowanego tylko bogactwem, sławą idziemy do kościoła.
Kościół powinien być naszą odskocznią od problemów, miejscem, gdzie możemy naładować baterie życia duchowego.
Gdzie spotykamy Jezusa, który nas pociesza i pokrzepia.
Ważne jest też to, że Jezus poszedł modlić się jeszcze zanim zaczęło świtać. To pokazuje, że my również powinniśmy zacząć nasz dzień od modlitwy. Pozwoli ona nam spojrzeć na cały dzień jako na wypełniony obecnością Boga.

„Pospieszył z Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają”.
Tłum chciał znów ujrzeć Jezusa, ale to uczniowie poszli Go szukać i znaleźli. Powiedzieli, że inni Go szukają.
„Wszyscy Cię szukają”. Czy dziś wszyscy szukają Jezusa? Niektórzy mówią, że są poszukujący wiary, że chcą poznać inne wyznania, religie, by móc zdecydować.
Wszyscy, którzy mówią, że szukają, ale nie ruszają na poszukiwania są tłumem.
Prawdziwymi uczniami są ci, którzy wiedzą gdzie szukać.
Szymon, Jan i Jakub wyruszyli na poszukiwania Jezusa i szybko Go znaleźli, bo wiedzieli, gdzie zwykle przebywa.

My również wiemy, gdzie możemy spotkać Jezusa. Ale czy z tego korzystamy?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia