RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Ewangelia’

Wstydziłbyś się…

30 paź

„Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A owej córki Abrahama, którą Szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, czy nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu?” Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników (…)
Łk 13, 16-17

W szabat można było robić tylko niezbędne rzeczy, bo cały szabat miał być przeznaczony Bogu.

Ale ludzie, jak to ludzie z wszystkim przesadzają i stworzyli cały szereg przepisów określających co można robić w szabat, jakie czynności można wykonać, ile kroków można przejść by nie złamać odpoczynku szabatowego.

Dzisiaj też niektórzy tak przesadzają z chrześcijan. W piątki obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych dla oddania czci Jezusowi, że piątek oddał życie na krzyżu za nas.
Ale co poniektórzy z nas nie tyle dopisują kolejne przepisy szczegółowe – czego jeszcze nie wolno robić. Ale szukają wytłumaczenia dla siebie czemu tego nie przestrzegają.

Wstyd ogarnął przeciwników Jezusa, gdy usłyszeli, że lepiej traktują zwierzęta niż ludzi – bo prowadzą zwierzęta w dzień szabatu, dają im jeść, spełniają podstawowe potrzeby. A co do ludzi to zakazują leczyć, więc odmawiają tej podstawowej potrzeby jaką jest zdrowie.

Ich ogarnął wstyd, gdy Jezus wygarnął im prawdę.
A czy nas ogarnia wstyd, gdy ktoś zwróci nam uwagę, że choć jeden dzień moglibyśmy sobie odmówić przyjemności?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Miłujcie się nawzajem

29 paź

„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy
Mt 22, 37-40

Już pisałam o tym wcześniej, ale jest warte powtarzania i podkreślania.

Dekalog – Przykazania nie są zbiorem nakazów i zakazów wziętych z … dupy [przepraszam za to słowo, ale inne określenie nie przyszło mi do głowy :) ].
Są one głęboko zakorzenione w Bogu, który jest Miłością. I który żąda także tej miłości od nas.

Ta miłość ma być nie tylko kierowana ku Bogu, ale także ku innym ludziom. Te dwie miłości mają się łączyć i tworzyć krzyż:

miłość - krzyż

Nie możemy więc tylko mówić, że kochamy Boga, a pomiatać człowiekiem, który jest obok nas.

Tak jak pisał św. Jan w swoich listach: „Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi” (1 J 4, 20).

Czasem mamy złe wyobrażenie naszych bliskich. Widzimy tylko ich zachowanie, które nas irytuje – ich „grzechy”. Modlimy się gorliwie, by Bóg przebaczył im ich winy. Prosimy o przebaczenie za grzechy, których nie było. A nie prosimy o łaski dla nich.
Nasza modlitwa nie być skargą na to jak cierpimy przez innych. Ma być proszeniem o to czego najbardziej potrzebują.

Choć raz nie myślmy o tym, czego MY potrzebujemy, czego JA potrzebuję. Ale otwórzmy oczy na INNYCH, otwórzmy serce na DRUGIEGO człowieka. Wtedy odkryjemy miłość w sobie.

Gdy nasza miłość braterska będzie dobra wejdziemy na lepszy poziom relacji z Bogiem. Bo łuski egoizmu spadną z naszych oczu i odkryjemy prawdę o sobie i innych.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Jezus dzieli?

26 paź

Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu (…)
Łk 12, 51-52

Jezus kojarzy się nam Nauczycielem, który w pokojowy sposób głosił swoją naukę. Mówił o miłości, miłosierdziu, przebaczaniu.

A tu nagle czytamy, że nie przyszedł dać pokoju ziemi, tylko rozłam.
W pierwsze chwili wydaje się to dziwne – jak tak spokojny Człowiek, jak Bóg może pragnąć podziałów? Powinien chyba dążyć do zjednoczenia wszystkich ludzi ze sobą?

Oczywiście, że Bóg pragnie byśmy wszyscy się miłowali i tworzyli jedność.
Ale Bóg wie, że jesteśmy słabi. I że to co dało nam zbawienie – śmierć i zmartwychwstanie Jezusa – sprawi też, że wśród ludzi pojawią się podziały.

Bo dla jednych będzie to Dobra Nowiną, którą z radością przyjmą i będą głosić innym. A dla drugich, będzie to coś niemożliwego, co według nich nie miało miejsca, w ogóle ci, którzy się z tym zgadzają są łagodnie mówiąc mało rozgarnięci.

Takie podziały były w historii, obserwujemy teraz ilu ludzi wierzy, ilu odchodzi od wiary i jak wielu nie chce uwierzyć. Nie wiemy jaka będzie przyszłość, ale i tak robimy swoje i żyjemy według Ewangelii.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Puk, puk, pukam do … serca

24 paź

A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. 
Łk 12, 36

Wiadomo, że panem, na którego czekają słudzy – czyli my, jest Jezus. Kiedy przyjdzie czy będziemy na to gotowi?

Bardzo podobny tekst możemy znaleźć w Apokalipsie św. Jana:

Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną (Ap 3, 20).

Jezus jest tuż za drzwiami. Za drzwiami naszego serca. On nie wchodzi do Niego przemocą. On tylko puka i czeka czy Mu otworzymy. To tylko nasza decyzja, czy przyjmiemy Jezusa do naszego serca.

jezus kołacze

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Nie odkładaj miłości na później

23 paź

Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia
Łk 12, 15

Czasem mówimy sobie – najpierw moje życie zawodowe musi być ustabilizowane, muszę mieć stałe, wystarczająco wysokie dochody, żeby móc założyć rodzinę. Muszę mieć pewność, że będzie mnie stać na utrzymanie rodziny.

To myślenie bardzo przyziemne. I jak pokazuje przykład bogacza z dzisiejszej Ewangelii – myślenie błędne.

Bo co z tego, że całą swoją energię poświęcił na gromadzenie bogactw, zbudował spichlerze, w których odłożył zboże na przyszłość skoro tej samej nocy, jak Bóg mu powiedział – umrze?

Nie wiemy co nas spotka w przyszłości: może stracimy pracę, może podupadniemy na zdrowiu i nasza sytuacja finansowa znacznie się pogorszy. Ale ten kto ma oparcie w Bogu i rodzinie nie załamie się, bo nie pozostanie sam, tylko będzie mieć wsparcie.

Nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że mają czas na założenie rodziny, że najpierw chcą się dorobić, żeby mieć za co ją założyć. Nie rozumiem także tych, którzy żyją razem – w konkubinacie, ale odkładają ślub i założenie rodziny na później – kiedy będzie na to kasa i stabilne zarobki.

Ja mam 27 lat i bardzo pragnę założyć rodzinę, chciałabym mieć kochającego męża i dzieci. Na razie jestem sama i obserwuję tylko życie innych – jak po kolei każdy z moich znajomych na Facebooku zamieszcza informacje o swoich narzeczonych, małżonkach, dzieciach…
A ja nie ze swojej winy, nie ze swojego wyboru stoję z boku i tylko reaguję na ich posty: „super”, „lubię to”, „gratulacje”.

Naprawdę nie mogę zrozumieć jak ktoś może odkładać w czasie założenie rodziny, skoro wszystko „ma już gotowe” – ma drugą połówkę, ma pracę (co z tego, że może kiepsko płatną – przecież z pomocą Bożą wszystko może się zmienić). Nie pojmuję też tych, którzy na zaś odkładają szukanie miłości, by najpierw skupić się na karierze.

„Życie jego nie zależy od jego mienia” – nasze życie zależy i należy do Boga. Raczej o tym zapominamy, gdy tylko myślimy o pieniądzach i o tym, żeby odłożyć coś na przyszłość.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Nieprzyjaciele

22 paź

Nauczycielu wiemy że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz(…)
Mt 22, 16

Najpierw kadzili Jezusowi, mówili Mu że jest świetny, dobrze naucza.
Ale nie robili tego dlatego że Go podziwiali, ale chcieli Go „uśpić” komplementami by później zaatakować.
Chcieli by zwiedziony komplementami źle odpowiedział na pytanie.

Nas też czasem otaczają ludzie którzy tylko czekają na to aż powinie nam się noga. Udają oni naszych przyjaciół, ale najchętniej widzieliby nas na dnie, z którego nie da się wyjść.

Trzeba uważać na takich ludzi. Nie wdawać się w dyskusje. Powiedzieć swoje zdanie by zamknąć im usta i odejść.

Na swojej drodze spotkamy różnych ludzi, mniej czy bardziej życzliwych. Nie warto się nimi przejmować tylko żyć zgodnie ze swoim sumieniem.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Ataki szatana

13 paź

Wtedy idzie i bierze siedmiu innych duchów, złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni 
Łk 11, 26

Po spowiedzi człowiek jest pełen pokoju i radości. Cieszy się, że teraz jest bez grzechu.
Ale trzeba pamiętać, że to nie jest stały stan. Trzeba stale czuwać.

Bo gdy człowiek jest w euforii, po tym jak się przemógł i poszedł do sakramentu spowiedzi szatan może uderzyć ze zdwojoną siłą. I nie koniecznie będzie działał wprost, ale przez drobne odstępstwa od dobrego postępowania będzie chciał nas doprowadzić do zbłądzenia.

I mija krótki czas (tydzień, dwa po spowiedzi), a czujemy się dużo gorzej niż przedtem. Bo wcześniej byliśmy w stanie grzechu więc szatan nie musiał nas atakować, bo już nas miał w swoich sidłach. Gdy przystępujemy do spowiedzi, jesteśmy czyści i jesteśmy pierwszym celem dla szatana.

Musimy czuwać, by łaski, których dostąpiliśmy w sakramencie spowiedzi stale w nas owocowały. A możemy to uczynić nieustanną pracą nad sobą.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Wasze prośby nie będą przekręcone…

12 paź

Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą
Łk 11, 13

Tak jak wczoraj pisałam – Bóg nie jest złośliwy.

Jeśli ktoś Go o coś prosi to nie dostanie czegoś zupełnie odwrotnego na przekór.
Dostanie to o co prosi prędzej czy później, lub wcale nie dostanie – bo rzecz, o którą prosi nie jest dla niego dobra.

Ale jeśli ktoś prosi o pieniądze, to Bóg nie uczyni go nędzarzem. Jeśli ktoś prosi o władzę, to nie będzie ukarany przez bycie poddanym komuś. Te prośby nie zostaną wysłuchane, bo nie służą dobru.

Kto prosi o mądrość czy miłość musi być cierpliwy i nie poddawać się, gdy za pierwszym czy drugim razem nie zostanie wysłuchany.
„Proście, a będzie wam dane” (Łk 11, 9).

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Nie martw się

10 paź

Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego
Łk 10, 41-42

Uwielbiam ten fragment. Przypomina mi się zawsze, gdy widzę kogoś – szczególnie moją koleżankę Martę :) – gdy się martwi wieloma sprawami i ciągle ma troskę w oczach.
To tak odnośnie tego jak wielką moc ma imię :-D

Zawsze odnosiłam to do innych ludzi. Bo uważałam, że mam wielki spokój w sobie i zaufanie względem Boga.

Niestety czuję, że się to zmieniło i teraz ten fragment Pisma Świętego, który tak chętnie bym cytowała innym sama muszę sobie powtarzać.
Ostatnio jestem w wielkim stresie. Czekam na rozmowę kwalifikacyjną na inne stanowisko, ale ciągle w tej samej instytucji. Takie to wszystko poplątane, że nie wiem jak się przygotować. Boję się jak to będzie wyglądać. Czy będzie test pisemny, czy wszystko będzie w trakcie rozmowy?
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wymyśliła kilku różnych scenariuszy rozmowy. I pewnie żaden się nie spełni :)
I dostanę pytania, które mnie zaskoczą.

I w tym wszystkim przychodzi dziś do mnie Jezus i mówi: „martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego”.
Tak – w tym całym stresie i chaosie trzeba się wyciszyć i powierzyć Bogu swoje życie. Trzeba się zdać na dary Ducha Świętego: mądrości, męstwa, rady, rozumu, umiejętności i bojaźni Bożej. I całym sercem ufać. Że cokolwiek się zdarzy, to Bóg mnie prowadzi ku mojemu dobru.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Odpychający bliźni

09 paź

Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?»
Łk 10, 29

Nie jesteśmy lepsi od tego uczonego w Prawie. Też często dzielimy ludzi na kategorie – komu pomogę, a komu nie. Kto jest wart mojej uwagi, a kto na nią nie zasługuje.
Czasem dzielimy ludzi ze względu na pochodzenie – odrzucamy możliwość pomocy obcokrajowcom, czy ludziom z marginesu. Czasem odmawiamy pomocy przez własne uprzedzenia, czy brak sympatii.

W jaki sposób byśmy tego nie robili – jest to po prostu niegodne postawy chrześcijańskiej.

Ktoś może powiedzieć: „łatwo się mówi, ale trzeba tego doświadczyć”.

Wiem, że łatwo się mówi. Dlatego piszę tu pewne rzeczy, żebym sama mogła je uporządkować w swoim życiu.
Wcale nie jest łatwo nazwać bliźnim kogoś od kogo po prostu nas odpycha, przez jego zachowanie czy zwykły smród.Trudno mówić, o nazwaniu go bliźnim, a co dopiero udzielenie pomocy.

Jeszcze wiele musimy się nauczyć od Jezusa.

Niby tak dobrze znamy Pismo Święte i przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Ale on – człowiek odrzucany przez Izraelitów – nie wahał się pomóc jednemu z nich. I nie pomógł bynajmniej jakiemuś bogaczowi, człowiekowi ładnie pachnącemu. On zaopiekował się skatowanym człowiekiem, który cały był we krwi, posiniaczony, brudny od błota i kurzu, w które wrzucili go oprawcy.

Gdyby dzisiaj taka sytuacja miała miejsce pewnie przeszlibyśmy obok. Pomyślelibyśmy, że to pewnie jakiś żul, którego pobili koledzy, bo nie chciał się podzielić flaszką.
Ale nawet takiego Pana Żula mamy szanować jako człowieka, kochać go i pomóc [choć to bardzo trudne]…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia