RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Ewangelia’

NOWA STRONA

27 sty

 

NOWY ADRES BLOGA: 


https://rozmyslania-czytania-liturgiczne.blogspot.com/

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Zwyczajność

25 sty

Nagle około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?” 
Dz 22, 6-7

Szaweł nawrócił się, gdy ukazała mu się wielka jasność i usłyszał głos Jezusa. Wtedy zmienił swoje myślenie i postępowanie, nawrócił  się.

Jeśli sądzimy, że gdy będziemy źle postępować to nagle Bóg na nas ześle gromy, jasności, głos z nieba, to jesteśmy w błędzie.

Bóg każdemu dał sumienie i to ono ma nam pokazywać, że postępujemy dobrze czy źle.

Nasze życie jest zwyczajne i takie też często jest nasze nawrócenie. Często nie zauważalne w sposób nagły, tylko z każdym dniem coraz bardziej na nas oddziałujące.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Postanowienia poprawy

21 sty

Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! 
Mk 1, 15

Tekst ten kojarzy się nam z wezwaniem do pokuty, które słyszymy w Środę Popielcową na przemian ze słowami „z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”.

Wydawać by się mogło, że jeszcze daleko do Wielkiego Postu, przecież niedawno były Święta Bożego Narodzenia.
A już za nie cały miesiąc będziemy mieli Popielec. W tym roku 14 lutego (więc nie będzie można walić w drinki, jeśli ktoś nie obchodzi walentynek).

Ale ten tekst nie ma na nas oddziaływać tylko na czas pokuty. Każdego dnia możemy przyjrzeć się naszemu postępowaniu i zmienić swoje życie.

Każdego dnia mamy się nawrócić i pójść za Jezusem. Bo każdego dnia też może się nam zdarzyć upadek, możemy popaść w grzechy. Nie da się z nich wyjść bez pomocy Boga. A On zawsze chce naszego nawrócenia, ciągle wyciąga do nas rękę by podnieść nas z upadku.

Samo zdanie sobie sprawy ze swojego złego postępowania do niczego nie prowadzi. Wielu ludzi na Nowy Rok zdaje sobie sprawę, że źle coś zrobiło w poprzednim roku, a teraz chce się poprawić. Najczęściej ograniczają się do poprawy sylwetki, tudzież ilości przeczytanych książek.

Nam chrześcijanom ma zależeć na tym by być blisko Boga i Go dobrze poznać. A w tym pomoże nam Pismo Święte.
Może w tym roku wezwanie „wierzcie w Ewangelię” powinniśmy traktować literalnie i przeczytać ją i w nią uwierzyć?

Specjalnie piszę o jednej Ewangelii, bo jest tylko jedna Ewangelia, jedna Dobra Nowiną, którą głosił Jezus Chrystus.
W Piśmie Świętym jest ona ukazana z czterech perspektyw. Jedna historia widziana oczami czterech ewangelistów.
Dlatego nie ma określenia „Ewangelia św. Mateusza”, „Ewangelia św. Marka”, „Ewangelia św. Łukasza”, „Ewangelia św. Jana”.
Bo to nie jest ich Ewangelia.
Dlatego są one nazwane: Ewangelia według św. Mateusza, Ewangelia według św. Marka, Ewangelia według św. Łukasza, Ewangelia według św. Jana.

Sięgnijmy w tym roku po Ewangelię.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Nie poddawaj się zwątpieniu innych

17 sty

Niech niczyje serce się nie trapi! 
1 Sm 17, 32

Czasem sądzimy, że problemy nas przerastają, że sobie z nimi nie poradzimy.
I tak nasz strach sprawia, że jeszcze przed „walką” jesteśmy na straconej pozycji, bo sami uważamy się za przegranych.

Dzisiejsze czytanie pokazuje, że nawet w sytuacji, która wydawać by się mogła beznadziejna Bóg wyprowadzi nas ku zwycięstwu.
Wojsko Izraela stało przed wojskami filistyńskimi i bało się wykonać krok. Bo nie wierzyli, że ktokolwiek może pokonać Goliata.
Wszyscy się bali.

I nagle w tej sytuacji Dawid wychodzi i chce sam go pokonać. On – młodzieniec, bez doświadczenia w walce, niski, przystojniaczek.
Nikt nie wierzył, że może wygrać, czy nawet przeżyć to starcie.

A on powierzył siebie Bogu i podstępem pokonał Goliata, strzelając do niego z procy.

Może i my nie nadajemy się do walki z mieczem i nikt nie wierzy, że możemy wygrać.
Ale Bóg poprowadzi nas inną drogą i z Nim odniesiemy zwycięstwo.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Miej odwagę postawić sobie pytanie

14 sty

Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś, odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?» 
J 1, 37-38

Jan Chrzciciel miał swoich uczniów, którzy mu towarzyszyli, słuchali jego nauk, byli zawsze z nim. Wiedzieli, że nie jest on Mesjaszem, bo sam tak mówił. Ale trwali przy nim, jako przy proroku czy nauczycielu.

Jednak kiedy on zobaczył Jezusa i powiedział „oto Baranek Boży” zrozumieli, że muszą pójść za Jezusem, skoro Jan Go uznał za kogoś wielkiego.
Jeśli ich nauczyciel – ich autorytet tak powiedział, to coś musi w tym być.

Poszli za Jezusem i co usłyszeli?
Nie podziękowanie, za to, że za Nim poszli.
Nie potępienie, za odejście od swojego nauczyciela.
Ale pytanie: „czego szukacie?”.

Powinni odpowiedzieć, że Mesjasza. Tak by wynikało z całego kontekstu sytuacji. Że Jan Chrzciciel im wskazał kogoś większego od siebie i chcieli za Nim pójść i sprawdzić czy jest Mesjaszem.

A co słyszymy w odpowiedzi? 
„Nauczycielu, gdzie mieszkasz?”. 

Nie dość, że nie odpowiedzieli na pytanie, to jeszcze spytali Go – niby trochę bezsensu – „gdzie mieszkasz?”.

Co ma jedno do drugiego?
Wydawać by się mogło, że niewiele.

Ale w religii żydowskiej „stanowisko” nauczyciela było związane z miejscem jego pobytu. Uczniowie gromadzili się wokół rabbiego i jego dom stawał się miejscem głoszenia nauk. U Jana Chrzciciela była to pustynia, bo tam mieszkał.
A uczniowie pytają się o Jezusa by móc pójść za Nim i stać się Jego uczniami.

Ci dwaj uczniowie poszli, bo Jan im wskazał nauczyciela, ale sami już potem głosili, że Jezus jest Mesjaszem.

——-

A my dlaczego idziemy za Jezusem?
Czy nie jest to kwestia wychowania – bo tak wpoili nam rodzice w dzieciństwie i tak trwamy?
Musimy zrobić krok dalej i musimy postawić sobie pytanie: „czego szukamy u Jezusa?”.

Odpowiedzi mogą być różne, w zależności od dojrzałości naszej wiary. Czy szukamy ucieczki przed śmiercią, czy wsparcia duchowego, czy zjednoczenia z Bogiem i życia z Nim?

My już nie możemy ukryć się za pytaniem: „gdzie mieszkasz Nauczycielu?”. Bo wiemy, gdzie możemy Go spotkać – w Kościele, w Piśmie Świętym, na modlitwie i w innych ludziach.

Dziś postawmy sobie to pytanie i spróbujmy na nie odpowiedzieć: „czego szukamy w Jezusie?”

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Rzeź niewiniątek

28 gru

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. 
Mt 2, 16

Dziś wspominamy wszystkich chłopców, którzy zostali zamordowani z rozkazu Heroda – święto świętych Młodzianków.
Wspominamy ich jako męczenników, bo ponieśli śmierć, co prawda nie świadomie za Jezusa, ale z Jego powodu.

Nie wiadomo ilu ich było. Prawdopodobnie ok. 50 chłopców – od noworodków do wieku 2 lat.

Zginęli dlatego, że Herod wpadł w szał po tym, jak mędrcy nie wyjawili miejsca, gdzie narodził się Król Żydowski. Nie wiedział, które to dziecko dlatego kazał zabić wszystkich chłopców.

Straszna tragedia dla rodziców tych dzieci.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Prześladowania

26 gru

Miejcie się na baczności przed ludźmi (…). Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia 
Mt 10, 17.22

Słowa te były skierowane w konkretnej sytuacji historycznej – Jezus wiedział co się stanie z Jego uczniami po Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Wiedział, że będą prześladowani za to, że byli z Nim.

Dotyczy to też czasu prześladowań chrześcijan.

Ale czy to dotyczy też nas?
Raczej nie.

Trzeba pamiętać, że Jezus nie tylko ostrzegał przed ludźmi, ale także pokazywał, że w każdym można odnaleźć dobro i zachęcał do postawy miłości i miłosierdzia.

Nie możemy, więc teraz patrzeć na każdego z podejrzliwością, czy aby nie jest naszym wrogiem.

 

Dziś mamy Drugi Dzień Świąt Bożego Narodzenia, a w liturgii tematyka męczeństwa i czerwony kolor szat.
Trochę wydaje się, że te tematy się rozjeżdżają.

Ale one pokazują nam prawdę o narodzinach Boga.
Bóg nie wcielił się i nie narodził jako dziecko, żeby było fajnie, ale żeby odkupić świat. A odkupił go przez swoją śmierć.

Życzę wszystkim wesołych świąt, a w zasadzie radosnych, bo nie koniecznie trzeba być w nastroju wesołkowatym. Ale można radować się z narodzin Zbawiciela.
I nie zapominajmy, że Zbawiciel narodził się po to, żeby za nas umrzeć.

Taka optymistyczne zakończenie…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

I znów przykład Maryi

24 gru

Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego 
Łk 1, 38

Tak się złożyło, że tą samą Ewangelię czytaliśmy 20. grudnia.

Ale dziś skupimy się na innych słowach tej Ewangelii.

Maryja, gdy usłyszała całą nowinę od archanioła Gabriela nie powiedziała, że to się nie może dziać, że na pewno zwariowała.
Nie powiedziała też do niego, że musi przemyśleć całą sprawę, rozważyć „za” i „przeciw” i później mu odpowie.

Ona z całą pokorą zgodziła się przyjąć i wypełnić Bożą wolę. I dopiero wtedy odszedł od niej anioł

Jej postawa uczy nas jak zgadzać się z wolą Bożą. Trzeba podjąć decyzję od razu, gdy usłyszymy powołanie.
Bo jeśli zostawimy decyzję na później, to wcale nie będzie lepiej.

Znane są historie, gdy ktoś opowiadał o swoim powołaniu. Jak z nim walczył, odkładał na później, bo chciał robić w życiu co innego.
I dopiero po 5, 10,15 latach od wezwania odpowiedział na powołanie i wstąpił do seminarium czy zakonu.
Ale ile cierpiał przez ten czas będąc w wewnętrznej rozterce wie tylko ta osoba, która tego doświadczyła.

Nie jest łatwo rzucić wszystko i pójść za wolą Bożą.
Bo często jest ona dla nas trudna, nie czujemy się na siłach podjąć tego zobowiązania, szczególnie, że jest ono na całe życie.
Mówię tu o powołaniu do kapłaństwa, małżeństwa czy życia zakonnego.
Dlatego mamy teraz taką wysoką średnią wieku w seminariach, czy wysoką liczbę wstępujących do zakonu ludzi po studiach, czy jeszcze pracujących zawodowo już kilka lat.
Dlatego wreszcie mamy pełno nieformalnych związków, żyjących w konkubinacie. Żyjący tak ludzie, mówią, że żyją razem, są szczęśliwi. Ale nie lubią określenia „konkubinat”. Dlaczego – bo prawda jest bolesna i trudno się z nią pogodzić. Wolą się zwodzić innym nazewnictwem niż przyznać, że boją się małżeństwa. Nie wiadomo dlaczego, bo przecież już żyją prawie jak małżeństwo – tworzą jedno gospodarstwo, dzielą troski, radości i wydatki.

„Niech mi się stanie według słowa twego” – do wypowiedzenia tych słów trzeba ogromnej pokory i zaufania względem Boga. A dziś o to trudno. Każdy sam woli decydować o swoim losie.

———————————-

Od 31.01.2018 nowy adres bloga:

https://rozmyslania-czytania-liturgiczne.blogspot.com/

Do czasu przeniesienia na niego wszystkich archiwalnych wpisów, nowe będą się pojawiać wciąż tutaj. Później będę publikować na obu stronach.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Radość życia

22 gru

Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, zbawicielu moim 
Łk 1, 46-47

Uwielbiam Magnificat! To hymn sławiący Boga, Jego miłosierdzie i opiekę.

Ale najbardziej lubię pierwsze zdanie. Oddaje ono to co powinno towarzyszyć chrześcijaninowi przez cały dzień – chęć wychwalania Boga, radość z bycia z Nim.

Bo małe czy większe radości możemy odkryć w rzeczach prostych, codziennych.
One przemijają, a potem zostaje szare, zwykłe życie.

Ale czy na pewno?

Dla człowieka wierzącego, życie nie kończy się tu, na ziemi.
Każdy ochrzczony uczestniczy już w chwale, która będzie jego pełnym udziałem w niebie. Przez chrzest jesteśmy włączeni do ludu Bożego, złączeni z Bogiem.
I to daje nam radość z każdego dnia – a przynajmniej powinno…

———————————-

Od 31.01.2018 nowy adres bloga:

https://rozmyslania-czytania-liturgiczne.blogspot.com/

Do czasu przeniesienia na niego wszystkich archiwalnych wpisów, nowe będą się pojawiać wciąż tutaj. Później będę publikować na obu stronach.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia

 

Przykład Maryi

20 gru

Anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». 
Łk 1, 28-33

Dziś kolejny odcinek z cyklu „przykłady” ;) Mieliśmy już Józefa i Zachariasza. Teraz pora na Maryję.

Józefowi anioł ukazał się we śnie. Zachariaszowi w świątyni.
A Maryi? Wiemy tylko, że archanioł Gabriel przyszedł do Nazaretu. Tradycja podaje, że prawdopodobnie ukazał on się Maryi w jej domu. Niektórzy twierdzą, że w czasie, gdy się modliła lub pracowała w domu.

Ale to nie jest istotne. Ważne jest to co się wydarzyło.

Anioł ją pozdrowił pięknym wyrażeniem: „Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami” (Łk 1, 28).
Te słowa pokazują, że Maryja była już wcześniej wybrana na Matkę Boga – już teraz jest pełna łaski, Bóg z Nią jest oraz wyróżnia się między innymi kobietami.
Gabriel pokazał jej przez to, że została wybrana przez Boga już wcześniej.

A dla nas co znaczy ten tekst poza prawdą o Maryi? Do nas każdego dnia Bóg mówi, że jesteśmy wyjątkowi, że możemy korzystać z łask, którymi pragnie nas obdarzyć. Musimy tylko chcieć przyjąć te dary.

Ten tekst także uświadamia mi ile tracimy korzystając z języka współczesnego. Gdzie na kobietę mówimy „laska”, a na mężczyznę „facet”. To takie spłycanie tego, co naprawdę oznaczają te słowa. Kiedy kobietę nazywamy „kobietą”, a mężczyznę – „mężczyzną”, czujemy ich  powagę i odpowiedzialność jaką za sobą niosą.
Kiedy ktoś mnie nazywa „laską”, czuje brak szacunku względem mojej osoby, tylko zainteresowanie na tle seksualnym.
Użycie słowa „kobieta” sprawia, że trzeba zachowywać się dojrzale i brać odpowiedzialność nie tylko za swoje życie, ale także za życie innych.
A słowo „niewiasta” sprawia, że się uśmiecham, bo to czyni mnie wyjątkową w oczach mężczyzny, który tak mówi. Kojarzy mi się to z otoczeniem opieki przez mężczyznę nad niewiastą.

„Nie bój się Maryjo” (Łk 1, 30). Dla Maryi były to słowa zachęty na przyjęcie woli Boga względem niej – ma zostać Matką Boga.
Dla nas może to być zachęta, by nie skupiać się na tym, czego się boimy, ale się przemóc i myśleć o tym co będziemy mogli osiągnąć.

———————————-

Od 31.01.2018 nowy adres bloga:

https://rozmyslania-czytania-liturgiczne.blogspot.com/

Do czasu przeniesienia na niego wszystkich archiwalnych wpisów, nowe będą się pojawiać wciąż tutaj. Później będę publikować na obu stronach.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia