RSS
 

Archiwum - Luty 5th, 2017

Głoszenie Słowa i obrona wiary

05 lut

Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie
Mt 5, 15-16

Wszyscy jesteśmy jak świecąca lampa – przez chrzest zostaliśmy powołani nie tylko do słuchania Słowa Bożego, ale także do jego głoszenia.

Nie możemy się ukrywać, udawać, że nas nie ma, gdy ktoś porusza kwestie związane z wiarą czy moralnością. Chociaż nie wiadomo jak byśmy się bali nie możemy podkulać pod siebie ogona.

Nosimy miano chrześcijan. To zobowiązuje Chrystus oddał za nas swoje życie, znosił obelgi rzucane Mu, gdy wisiał na krzyżu.
A my boimy się człowieka, który pewnie nic nie wie o wierze, tylko opiera się na potocznym rozumieniu rzeczy i jest rozgoryczony swoimi złymi doświadczeniami z ludźmi Kościoła.

Możecie powiedzieć: „łatwo tak mówić, ale trudniej zrobić”. Ale ja wiem o tym doskonale. Ile razy w pracy wypływa temat wiary ja mam ochotę zapaść się pod ziemię albo udawać martwą biedronkę. Bo w głowie mam kompletną pustkę. Nie przychodzą mi na myśl żadne argumenty, które mogłyby przekonać koleżanki i kolegów z pracy.

Ale o to właśnie chodzi, bo: „nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć” (Łk 12, 11-12).

Miałam dwie dyskusje w pracy o wierze. W pierwszej czułam ogromną agresję ze strony „przeciwnika” i swoją wielką bezsilność. Chciałam po prostu wymknąć się z pokoju i nie brać w tym udziału. Ale zostałam „wezwana do tablicy” – ktoś powiedział, że ja się znam na tych rzeczach – na wierze i co ja o tym powiem. Co można powiedzieć z pustką w głowie? Ale Duch Święty mi pomógł i powiedziałam dwa zdania, które jakoś wszystkich uspokoiły i zamknęły dyskusję.
Druga była nie tyle dyskusją co wylaniem żalów na Kościół. Starałam się udawać tak pochłoniętą pracą, że nic nie słyszę. I temat w końcu się wyczerpał.

W obu sytuacjach czułam się niekomfortowo, ale w pierwszej sytuacji, chociaż zmuszona to coś powiedziałam. Druga, choć nie była tak ważna to nadal czuję się źle z tym, że w żaden sposób nie podjęłam się obrony Kościoła.

Módlmy się o światło Ducha Świętego dla nas – by przyszedł nam z pomocą w obronie wiary i Kościoła.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ewangelia